Przeżyć…


Plan treningowy był pod bieg

Zacznijmy w roku 2018…

Wtedy to obdarowałem swoją żonę zaproszeniem (oczywiście solowym) na jeden z najtrudniejszych półmaratonów w Polsce – dookoła jeziora Żywieckiego. Kilka miesięcy później postanowiła się zrewanżować i zapisała mnie na Commando Race, fala Elite – najtrudniejsza gdzie ze wszystkimi przeszkodami musimy się uporać, jeśli gdzieś polegniemy to oddajemy opaskę, spadamy do fali Open i przy każdej przeszkodzie która nas pokonała robimy 20 burpees. Myślę – fajnie, zawsze chciałem jechać na Katorżnik to przebiegnę się w bardziej lajtowej wersji blisko domu…

Read the rest of this entry

Reklamy

Kasprowy piechotką


Droga do raju

Budzik ustawiony na 2:45 i po wyjątkowo krótkiej i słabej nocy staramy się sprawnie zebrać i dojechać do Kuźnic. Jest mocno rześko, jak na porę roku, termometr w Zakopcu pokazuje raptem 7*C, a rozgrzać szybszym marszem się nie możemy żeby Norbert za nami nadążył.

Read the rest of this entry

Koskowa Góra w palącym słońcu


Już raz próbowałem zaatakować Koskową Górę o wschodzie słońca, wtedy skończyło się spotkaniem z dzikiem i wycofem (relacja tutaj) tym razem plan był trochę inny.

Od czasu do czasu mogliśmy nacieszyć oczy górami.

Od czasu do czasu mogliśmy nacieszyć oczy górami.

Read the rest of this entry

Wszędzie jest dalej niż się wydaje – Kierat 2019


Rok temu, po wycofaniu się przed 10 PK powiedzieliśmy sobie, że w 2019 wracamy na Kierat i będziemy lepiej przygotowani. Veni, Vidi, Vici!

W tym roku psychikę łamała Przehyba

Read the rest of this entry

Motylem byłem ale przytyłem


W ostatni piątek otwarliśmy sezon wspinaczkowy, nie spodziewam się armat w tym roku, ale każda wizyta w skałach jest lepsza niż siedzenie w domu. Na rozgrzewkę pobawiliśmy się w Dubiu, Norbert najpierw na sztucznej ścianie ćwiczył trawersy, później wędkował Domek Biedronek III i w połowie drogi rodzice powiedzieli żeby już zjeżdżał co nie sprawiło tyle radości co wspinanie. Ewa trochę z dołem, trochę na wędkę, ale generalnie rozbija się o to, że buty są za ciasne i znowu trzeba wymienić;) Ja założyłem wędkę na wymienionej wcześniej trójce, a na ostatnie chwile w skałach wbiłem się w Debiut w Dubiu V, po kilku ruchach przypomniałem sobie, że już kiedyś się do tej drogi wstawiałem i nie puściła… Teraz też nie puściła i to chyba nawet w tym samym miejscu. Psycha siadła, lot mógłby być niefajny i ewakuowałem się z przedostatniego ringa. Cóż, może następną razą.

Później przyszły święta i tradycyjnie zrobiliśmy górski spacer, tym razem na Błatnią.

W mieście powietrze wyglądało dobrze, ale jak osiągnęliśmy pułap smogu, znowu było widać powietrze…

Read the rest of this entry

Powrót w Tatry po blisko 5 latach przerwy


Już kilka chwil po wyjściu z samochodu spotkała nas nagroda za wczesne wstawanie

Ostatnie wyjście we dwoje, gdzie mogliśmy się porządnie zmęczyć i iść tam gdzie wzrok prowadzi było w marcu 2014 roku… Trochę minęło, a teraz jak nadarzyła się okazja to nie zastanawialiśmy się ani chwili, musieliśmy tylko wybrać cel który nas nie przerośnie i przypomnieć sobie jak wyglądają raki.

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: