Giewont,Czerwone,Kościelec-dwudniowyZTGM-oraz skarb harnasia


Relacja autorstwa Kiełbasy vel !:

W piątek po pracy wyruszamy z Kefirem do Zakopanego. Celem na dziś jest schron w Kondratowej, nigdy tam nie spałem, o klimacie słyszałem, więc dobry pretekst był, by się zatrzymać. Dostajemy na dwóch pokój 6osobowy. Do 23 lekko ZTGMujemy i kładziemy się spać. Super poranek, cisza i ten klimat prawdziwego schronu, nie ma w tym ściemy, to jest rewelacja!

Odrobina klasyki


O 6:30 wyruszamy w trasę. Po półtora godzinnym marszu jemy na Giewoncie śniadanie. Nikogo niema pustki (obok ścieżki biegają kozice), cisza i fajne widoki. Po śniadaniu, podchodzimy pod Kopę Kondradzką, gdzie na ścieżce staje kozica i wcale się nas nie boi. Jest szczyt, co ciekawe widzimy ludzi którzy dopiero podchodzą, mamy spokojnie godzinę nad nimi, więc na trasie pusto i to jest piękne.

Przechodzimy całe Czerwone Wiechy i na Ciemniaku znowu posiłek. Pogoda już się psuje, ale to tylko chmury więc spoko. Wracamy tą samą drogą a przed Kopą odnajdujemy skarb Harnasia (w linku poniżej można go obejrzeć).

Niebo wali nam się na głowę

W okolicach Kopy spotykamy (a raczej On nas wyhacza) Keff’a79, a wtedy już pioruny uderzają na Słowacji, tak, że są dylematy czy nie uciekać w dolinę. Nie było to przyjemne, bo błyski z grzmotami były blisko. Goryczkowe do Kasprowego, można powiedzieć, że przebiegliśmy. Burza odchodziła powoli. Na Kasprowym to co zwykle. Pijemy piwko i po 15 min zaczynamy schodzenie do Murowańca. Zaczyna padać deszcz i grad. Nagle słychać helikopter i widzimy jak z 300m od nas ląduje, potem okazało się, że nie każdy powinien spożywać alkohol. Ciekawe czy nawalona grupa, którą TOPR „ratował” zapłaci za to.
W Murowańcu zacne grono z którym rozmawiamy i ZTGMujemy do późna oraz atakujemy Czarny Staw.

Giewont z Czerwonych Wierchów

W niedziele o 7:30 wychodzimy ze schronu, nic nie widać, ale to nas nie zraża i udajemy się nad Czarny Staw i odbijamy na Karb. Tam już widać jak chmury uciekają i o to chodzi!. Podchodzimy spokojnie na Kościelca. Na szczycie opalamy się ponad godzinę czasu. Pogoda jest rewelacyjna niema żadnej chmurki, mógłbym tu zostać.

Trudności podszczytowe

Niestety trzeba wracać, schodzimy na Karb i już się zaczyna pielgrzymka na Q, znowu mamy farta z tymi tłumami. Schodzimy przez Pojezierze, a słońce ciągle nas katuje. Potem omijamy łukiem schron i przez Boczań schodzimy do Kuźnic. Tam kupujemy po piwku i schodzimy asfaltem do Zakopca, po drodze mamy farta, bo jechała policja, ale popatrzyli na nas tylko i… pojechali dalej. Potem siedzimy godzinę w parku czekając na PKS. Plan zrealizowany w 101%, było super. Boli tylko kark od słońca.:)

Advertisements

Posted on 30/05/2008, in Tatry Polskie, Tatry Słowackie, Tatry Wysokie, Tatry Zachodnie, Zorganizowana Turystyka Górsko Melanżowa and tagged , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: