Monthly Archives: Marzec 2010

Kontemplacja, czyli byle jakie łażenie (Kasprowy Wierch)


Dzień przed eskapadą pojawiła mi się możliwość wyjazdu w Tatry, szybka ocena warunków pogodowych i widzę, że to ostatni dzień w najbliższym czasie gdzie zza chmur wychodzi słońce.
Rano oczywiście tradycji stało się zadość i nie ważne czy wstanę o piątej, czwartej, jadę z kimś czy sam i tak na PKS zdążę na styk. Tym razem kierowce łapałem już przy wyjeździe z dworca.
Ostatnie godziny na lekką drzemkę, dojeżdżam do Naprawy.
Wysiadam w Zakopcu i uświadamiam sobie, że jest to jedyne miejsce gdzie lokalna komunikacja kursuje częściej w soboty i święta niż w dni powszednie. Jako, że mamy piątek, bus do Kuźnic odjechał kilka minut przede mną to na następny musiałbym czekać ponad pół godziny. Zamiast tego dokupuję dodatkowego energy drinka na drogę, jakiś baton i szybkim tempem ruszam w stronę Kuźnic. Czas od Zakopanego do kolejki na Kasprowy wyszedł mi trochę ponad 30 minut.


Read the rest of this entry

Mogielica – bo to zła kobieta była


W planach była Babia Góra ale pogoda nas przekonała, że lepiej się wybrać na jakiś inny wzgórek kobiecy. Padło na Mogielicę. Jeszcze nigdy mnie tam nie było, a okoliczne szczyty już obstrzelone. Poszperałem po forach jak można się tam dostać i wybrałem się z puchatym PKS Nowy Sącz do Jurkowa. Driver nie miły ale to można przeboleć i zrekompensować sobie piwkiem z tyłu. Większy problem wyszedł bo okazało się, że do Jurkowa koło Mogielicy PKS już nie dojeżdża, za to jedzie koło Bochni do… Jurkowa. Tabliczka pozostała bez zmian ale jednak te kilkadziesiąt kilometrów nam przeszkadzało. Dokupujemy bilety do Nowego Sącza, w Sączu butle z tlenem i pakujemy się do busa w kierunku Szczawy. Wysiadamy w czymś co niby jest centrum i dreptamy jakieś 3 kilometry po asfalcie, zauważamy szlak wchodzący do lasu i jakiegoś filanca. Dreptamy sobie pod górę, szlak nie oznakowany więc idziemy na czuja i na każdym rozgałęzieniu patrzymy na mapę, kilka razy musimy korygować trasę, nie raz wchodzimy w jakieś ślepe uliczki i później przecinamy las żeby wrócić do ścieżki. Śnieg do kostek, miękki, a pod spodem lód więc zdarzają się gleby .

Kto znakował te szlaki?

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: