Weekend majowy (Turbacz i Czupel)


W Sobotę wyciągam puchatego na Turbacz który od dawna chodził mi po głowie i dopiero wchodząc na szczyt skojarzyłem, że już tutaj kiedyś byłem. Pogoda całkiem przyjemna, wybieramy „ciekawszy szlak” od strony Nowego Targu. Zielony szlak z Kowańca przy dużej przejrzystości pewnie może obfitować w miejsca z których widać tatry, nam jednak dla kapuścianej góry trafiła się kapuściana pogoda. Słońce niby świeci ale dookoła wszędzie chmury. Początek podejścia to jedno wielkie mrowisko więc odradzam robić tam piknik, trasa bardzo piknikowa to i piwa sobie nie żałowaliśmy i na drogę powrotną już niestety brakło. Szczyt sam w sobie ciekawy nie jest, widoków nie było, za to spotkaliśmy wesołą grupkę, że tak powiem seniorów którzy też bawią się w KGP i zostały im jeszcze 4 szczyty.

Wejście na szczyt to takie 8a;)

Piwko na szczycie i przez schronisko idziemy w stronę Długiej Hali.Witaminy się skończyły, ambicje wraz z nimi więc rozkładamy się na trawce i opalamy.

Schronisko na Turbaczu

Ach te kapuściane szlaki:)

Wraz z zachodzącym słońcem znajdujemy motywację do ruszenia w drogę powrotną zahaczając o otwartą tego samego dnia kaplicę papieską. Na drogę powrotną kupujemy jeszcze oscypki i piweczko, a dojeżdżając do Myślenic widzimy, że wyjazd na najwyższy szczyt Gorców był dobrym pomysłem bo zamiast siedzieć w domu podczas burzy mogliśmy się poopalać popijając zimne piweczko:)

Poniedziałek. Rozochocony Turbaczem organizuję wyjazd na prze wielką górę jaką niewątpliwie jest Czupel. Docelowo miałem jechać z prof. kiełbasą i mgr inż. puchatym ale widząc prognozy pogody stwierdzili, że bez czepka nie ma co się wybierać. Nakręcam rodziców i jeszcze dwójkę znajomych i w takim lekko podchmielonym składzie udajemy się w Beskid Mały. Pogoda o dziwo typowo wiosenna, słońce przedziera się przez chmury i do 18 obeszło się bez deszczu. Po przejściu zabudowań dostrzegamy trzy sarny które zaraz po tym jak nas zauważyły czmychnęły do lasu.

Skrzyczne widziane ze szlaku na Czupel

Diabli Kamień do zboulderowania

Podejście o dziwo dosyć strome (jak na gorę która nie ma 1000 m) urozmaicone wąwozami, powalonymi drzewami i takimi tam różnymi. Widoki nie powalają ale Skrzyczne prezentuje się naprawdę godnie i niekiedy nawet zarys Babiej Góry można dostrzec. Mijamy Przysłop przy którym znajduje się diabelski kamień na którym trochę się wyżyłem i kawałek dalej Polana Kuflowa. Bardzo wdzięczna nazwa i nawet bunkry były w pobliżu. Reszta trasy to już mozolne wchodzenie na szczyt z którego obserwujemy szybowce których w pewnym momencie krążyło chyba sześć nad naszymi głowami, pewnie młode były w pobliżu:)

Widoczki ze szczytu

Żwawym krokiem udajemy się do schroniska na Magurce gdzie robimy sobie popas. Towarzystwo bardzo niemiłe, kible w schronie zasyfione, jedzenie pyszne. Wracamy bocznymi dróżkami rozjeżdżonymi przez quady, ponieważ za punkt honoru postawiłem sobie znalezienie jaskini. Smocza Jama została znaleziona między trzecią, a czwartą dróżką od schroniska licząc w stronę Czupla, ok 20 metrów, wejście ciasne, dalej można iść wyprostowanym, podobno ma 33 metry długości i 6metrów deniwelacji, mnie się wydawała sporo krótsza ale i tak milusia. Powrót nudny, wypad bez szału ale właśnie taki miał być Czupel.

Reklamy

Posted on 03/05/2010, in Górki i pagórki, Jaskinie, Zorganizowana Turystyka Górsko Melanżowa and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: