Rewanż z Czarnym (Mięguszem)


Z Mięguszem Czarnym mieliśmy nie wyrównane porachunki za jesień więc jak ostatnie morony postanowiliśmy go odwiedzić w weekend. Pogoda fantastyczna od rana, o 5:40 wychodzimy z Palenicy i po opłaceniu wszystkich składek na biednych górali i misiocypy targamy do przodu. Postojów nie robimy i o 7:30 meldujemy się nad Czarnym Stawem pod Rysami.

Będzie lampa…

Oprócz nas jest jeszcze z 20 osób nie licząc tych co już poszli na Rysy. Widzimy jakieś dwa zespoły atakujące Kazalnicę, ktoś robi solówkę na MSW, nie przyjechaliśmy na piknik więc ruszamy dalej. Wszystkie chmury się rozwiewają i mamy kapitalne widoki w każdą stronę, widać ludzi na Żabiej Grani, na Niżnich, jak później się zorientowaliśmy chyba każdy szczyt w okolicy był łojony, Ba! Nawet w Morskim Oku nurkowali i wyławiali drobniaki które ludzie wrzucili na szczęście… pech:)
Szlak jest ciekawy, idziemy bez żadnych postojów, mijamy miejsce skąd zaliczaliśmy wycof i kilka chwil później robimy sesję na Kazalnicy.

Widoki są, garnek jest, gdzie jest Mięgusz?

Doganiają nas trzy osoby więc pakujemy się i ruszamy dalej. Jest trochę kruszyzny ale problemów nie ma. Przed 11 jesteśmy na przełęczy, leniuchujemy, opalamy się, ja próbuję wspiąć się na Chłopka, Ewa w tym czasie zrobiła ze mnie przewodnika stada i znalazła jeszcze jednego chętnego na MSCz. Bez zbędnych ceregieli obniżamy się na stronę słowacką i staramy się iść za wskazówkami Paryskiego. Dylemat mieliśmy którym żlebem iść więc dochodzimy do jednego miejsca z dwóch stron:) Dalsza droga to już kopczyki, trochę zabawy ze skałą, kilkadziesiąt metrów przed szczytem trochę się gubimy i myślimy nad drogą. Na szczęście nasz nowy znajomy znalazł dogodną drogę do ataku szczytowego, pocisnął na wierzchołek, ja z Ewą siedzimy trochę poniżej, po kilku minutach wrócił i teraz ja zasuwam do góry. Męczę się strasznie z wejściem na takie trzy wielkie głazy bo oczywiście nie patrzyłem jak biegnie droga bo łojantowi kefirowi azymut wystarczy… w konsekwencji Przyblokowałem się w odrobinę niekomfortowym miejscu, Ewa zrobiła wielkie oczy, a ja usłyszałem „ O kur.. gdzie on idzie, nie tam!”. Cofnąłem się kilka metrów i poinstruowany już łatwiejszą drogą zdobyłem wierzchołek.

Niżne Rysy i tatrzańskie olbrzymy

Koprowy Wierch i Grań Hrubego

Mięgusze z Mięgusza

Na Rysach klasycznie – pielgrzymki

Reklamy

Posted on 20/08/2011, in Tatry Polskie, Tatry Słowackie, Tatry Wysokie, Wyrypy i trochę trudniejsze wypady and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: