Szpiglasowa Grań czyli „Nie rzucaliśmy kamieniami w świstaki, a ta kozica sama spadła”


Po trzech godzinach snu, zjedzeniu szybkiego śniadania i z chęcią łamania prawa ruszamy w stronę Łysej Polany.

Przed 5:00 zaczynamy podejście do MOKA, tempo mamy dobre, a pogoda zapowiada się idealna na dzisiaj. Staramy się trzymać tempo, poza nami na szlaku nie ma nikogo i dopiero przy podejściu na Wrota Chałubińskiego zauważamy jakąś godzinę za nami dwie osoby, jak się później okazało to chamy z imprezy szły odprawiać obrzędy na Mnichu.

Podejście na Wrota Chałubińskiego

Podejście na Wrota Chałubińskiego

Nasza droga na przełęcz to istna mordęga i od razu przypomniała mi się katorga z podejścia na Krzyżne. Raki całą zimę przeleżały nie używane to przynajmniej teraz dotkną śniegu. Po całej tej zabawie robimy sobie odpoczynek, pierwszy raz tutaj jestem i w sumie widoki wcale nie są takie złe jak większość narzeka ale Wrota jako cel sam w sobie faktycznie głębszego sensu nie mają.

Ruszamy. Najpierw przeciskamy się między płytami, dalej ściśle granią, raz jest bardziej lufiasto, raz mniej, widoki rewelacyjne, zapowiada się super zabawa. Staramy się iść ściśle granią nawet jeżeli ścieżka trawersuje trochę poniżej ale bez szaleństw. Jest kilka miejsc gdzie trzeba się bardziej przytulić do ściany, dwa – trzy takie miejsca, że trzeba uważać i nie odchylać się bo głupio by było polecieć. Nie jestem pewny ale na właściwym wierzchołku Dziurawej Czuby chyba nie byliśmy bo w jej zachodnich ścianach zaczynało się spore obniżenie, które było konieczne żeby nie robić trójkowych turniczek free solo. Na samą Dziurawą Czubę widać dosyć ewidentną drogę ale musielibyśmy nią wracać z powrotem więc rezygnujemy.

Ten niby zacisk otwiera drogę granią

Ten niby zacisk otwiera drogę granią

Ewa w akcji

Ewa w akcji

Dziurawa Czuba 2155 m n.p.m.

Dziurawa Czuba 2155 m n.p.m.
Comb na grani

Comb na grani

W stronę Mięguszy

W stronę Mięguszy

Mamy w dupie zakazy

Mamy w dupie zakazy

Przed Szpiglasowym Zębem, na drugim planie Szpiglasowa Przełęcz

Przed Szpiglasowym Zębem, na drugim planie Szpiglasowa Przełęcz

Teraz trochę kruchego terenu i jakieś okno z którego widać Szpiglasową Przełęcz jak na wyciągnięcie ręki, mijamy jeszcze jeden żleb i dochodzimy do najtrudniejszego miejsca. Kominek (I) którym trzeba zejść wygląda średnio, na początku nie jesteśmy pewni czy to na pewno to miejsce, pchamy się kawałek dalej ale teren wygląda jeszcze gorzej, wracamy i próbujemy zejść żlebem ale jest tak ślisko, że wracamy do kominka. Zaczynam schodzić, nogi na płytę po lewej, rękami się obniżam i poszło. Odbieram plecaki i reszta idzie w moje ślady. Ewcia stwierdziła, że ma za krótkie nogi i wybrała wariant zapierania się tyłkiem i nogami:) Łączymy się z Kiełbasą żeby złapał trochę górskiego powietrza i po kilku krokach ukazuje nam się szczyt Szpiglasa. Na szczycie piwko, zdjęcia, zejście częściowo szlakiem, częściowo rynną do dupozjazdów, a turoli którzy omijają płaty śniegu idąc po trawie upominamy, że nie wolno schodzić ze szlaku:)

Głaźna Czuba, Dziurawa Czuba, Szpiglasowa Czuba

Głaźna Czuba, Dziurawa Czuba, Szpiglasowa Czuba

Na grani nie widzieliśmy ani jednego zwierzątka!

Reklamy

Posted on 27/05/2012, in Tatry Polskie, Tatry Słowackie, Tatry Wysokie, Wyrypy i trochę trudniejsze wypady and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: