Monthly Archives: Sierpień 2012

Gerlach – historia prawdziwa (wycof)


Miał być Gerlach, Ewa chciała zacząć swoją przygodę z WKT, na Rysach była na niższym wierzchołku więc się nie liczą;) Żeby zrobić start z przytupem wybraliśmy Gerlach, na wszelki wypadek najłatwiejszą drogą. Wyjeżdżamy w środku nocy tak, że wschód słońca łapie nas nad Batyżowieckim Stawem, wspaniale prezentuje się Kończysta i Kowadło które doskonale widać z dołu. Robimy sobie krótką przerwę, wydaje nam się, że na szlaku będą pustki bo w końcu środek tygodnia, a prognozy były niepewne, ruszamy… tyle, że zamiast ścieżką od stawu to kombinujemy po głazach przy zachodniej ścianie Gerlachu (może trochę szybciej, ale na pewno mniej wygodnie). Dochodzimy do Batyżowieckiej Próby, szpeimy się. Ponieważ pierwszy raz zabraliśmy ze sobą linę w Tatry to postanawiamy jej poużywać i popróbować zakładania asekuracji i stonowisk… no bo przecież nikt nas nie goni. Pokonujemy Batyżowiecką Próbę, pchamy się dalej bawiąc się jak przystało na kursantów bez instruktora z dolną i górną asekuracją, zakładanie punktów stanowiskowych itp. Idzie się super, pogoda idealna, czujemy, że jest to jeden z tych dni kiedy ma się moc i nie ważne, że spaliśmy 2 godziny i męczące podejście po ciemku dało w dupę, czujemy, że Gerlach to jest pikuś!

Kowadło na Kończystej

Read the rest of this entry

Reklamy
%d blogerów lubi to: