Monthly Archives: Lipiec 2013

Już Bułhakow pokazał, że Szatan to całkiem porządny typ


Zarastająca ścieżka...

Zarastająca ścieżka…

Wyjazd zaczął się później niż zwykle i dopiero o 8:30 byliśmy na parkingu przy Szczyrbskim, ale czasami trzeba się wyspać po pracy. Na „dzień dobry” dostajemy mały rabat na parkingu i ruszamy czerwonym szlakiem by przy najbliższym rozstaju dróg z dwóch oznakowanych skręcić w jedyną zarośniętą ścieżynkę. W przewodniku napisali, że zarasta ale to co przeszliśmy to była prawdziwa puszcza i zamiast kijków przydatniejsza byłaby maczeta albo piła. Samo znalezienie właściwej ścieżki już jest trochę kłopotliwe bo sporo osób tutaj zbacza albo zostawić ślad po sobie albo wyżerać jagody, jednak mój czuły węch wyczuł kozie bobki i wiedział którędy nas prowadzić, na szczęście im dalej w las tym ścieżka bardziej ewidentna choć bardziej zarośnięta. Zdecydowanie rzadko chodzona droga, gąszcz gorszy niż na Młynarzu albo Kominiarskim, a po dotarciu do kosówki było sporo miejsc, że szybciej szło się z napędem na cztery albo w ogóle czołgając się pod gałęziami. Teoretycznie od zejścia ze znakowanego szlaku do Szatana miało być 4 godziny, ale to zdecydowanie nie przy tak zarośniętej ścieżce bo samo chaszczowanie zajęło nam ponad dwie!

Read the rest of this entry

Łabajowa i Mniszkowa


W ramach wracania do formy odwiedziliśmy Łabajową, tyle razy byłem obok, a nigdy nie miałem okazji się tam powspinać i przyznam, że skała wyśmienita:)

Najpierw „Ja wiedziałem, że tak będzie” IV+ lajtowe.

Później na Mniszkowej Ambona za V- która wyssała ze mnie wszystko i przy drugej wpince trochę powisiałem, kika dzurek mokrych, jedna bardzo siłowa – taki podchwyt na dwa palce (lżejsi będą mieli łatwiej).

Na koniec z tego samego stanowiska szybka wędka „Kancik” V+, bardzo fajny i szybki, chętnie bym go zrobił z dolną ale było trzeba biec do pracy.

Rozdziewiczenie liny w Dolinie Brzoskwiny


Dawno się nie wspinałem, albo pogoda nie dopisywała, albo w pracy było trzeba dłużej posiedzieć, po weekendzie majowym musiałem po długim przetrzymaniu oddać pożyczoną linę i w końcu zaopatrzyłem się we własną. Kupiłem Tendon ambition 10, 60 metrów, a skoro już zacząłem zakupy to dokupiłem dodatkowy set ekspresów Mad Rocka, karabinki i taśmy. Po takich pięknych zakupach, mogłem wczoraj przetestować szpej i rozdziewiczyć linę. Wybraliśmy Dolinę Brzoskwinki bo po takiej długiej przerwie chodziło bardziej o zrobienie czegokolwiek niż cyfry, a zeszły sezon zakończyliśmy odkryciem tego rejonu i zrobieniu Alamedy Slim za V (najpiękniejsza V na jaką trafiłem do tej pory), Potwory i Spółka za IV i na odchodne Bob Budowniczy za III.  Teraz wpadła mi w oko na Położnej dosyć długa IV – Awimatan (9R+ST). Droga wątpliwej urody, ale ostatnia wpinka zmusiła mnie do gimnastyki. Ewa zrobiła sobie powtórkę z rozrywki na Bobie Budowniczym i teraz możemy czekać tylko na wolne w pracy i uzbrojeni w OFFa działać dalej.

Przy okazji zacząłem stopniowo dorzucać foto-topo z tego rejonu.

%d blogerów lubi to: