Prognoza nie nastraja optymistycznie, nad Tatrami chmury…


wschód słońca nad Tatrami obserwowany z Głodówki

wschód słońca nad Tatrami obserwowany z Głodówki

Pakój zabukowany od kilku miesięcy, urlop wyznaczony na początku roku, pogoda barowa, więc nie mieliśmy już zbyt dużego pola manewru.

11.09 zameldowaliśmy się w Bukowinie i resztę dnia przeznaczamy na luzowanie się.

Mieć taki widok z okna pokoju i przez 90% czasu chmury które go zasłaniają...

Mieć taki widok z okna pokoju i przez 90% czasu chmury które go zasłaniają…

12.09 Prognoza nie nastraja optymistycznie, nad Tatrami chmury ale czujemy głód łażenia więc po obiedzie 😀 jedziemy na Słowacje i ok 15 ruszamy z Wyżnich Hagów w stronę Kończystej. Chmura łapie nas już w lesie, do odbicia ze szlaku dochodzimy już w totalnym mleku, mijamy je i wchodzimy na grań swoją drogą. Przy pierwszym wybitnym spiętrzeniu orientujemy się, że wylała nam się cała woda, widoków i tak nie ma więc bez żalu postanawiamy wrócić na browar do Bukowiny. Po drodze ratujemy jeszcze trójkę Polaków w Smokowcach, którzy na debiut tatrzański wybrali sobie przejście z Polski do Słowacji przez Rysy. Pogoda taka, że widoków nie było żadnych, no ale nie po to niektórzy chodzą po górach, większym problemem okazało się, że żaden z nich nie sprawdził czy mają jak wrócić do Zakopanego.

Gdzieś na grani Kończystej trafiliśmy na przejaśnienia:)

Gdzieś na grani Kończystej trafiliśmy na przejaśnienia:)

Kráľova hoľa

Kráľova hoľa

13.09  Prognoza nie nastraja optymistycznie, nad Tatrami chmury – to robimy grań Gubałówki! Dojeżdżamy do Zakopca, kupujemy parasol bo zaczyna mrzyć, po dwóch minutach leje… na moje oko to Siklawa zmieniła koryto, chowamy się pod drzewem żeby przynajmniej trochę się osłonić, niestety po paru minutach musimy sprintem dobiec do kawiarni bo deszcz przeszedł w konkretne gradobicie. Tacy przemoczeni, podobnie jak reszta osób w kawiarni czekamy aż przejdzie, jedziemy się przebrać i zaczynamy drugie podejście. Tym razem obyło się bez dodatkowych zjawisk atmosferycznych i po zaliczeniu dwóch kolejek, zjedzeni węgierskiego kołacza i podziwianiu akcji policji niczym z polskiego kryminału kończymy dzień standardowym zestawem baterii (jeszcze miałem trochę Smadnego Mnicha z poprzedniego dnia).

Kiedy żar się leje z nieba...

Kiedy żar się leje z nieba…

Długo zastanawialiśmy się co na siebie włożyć

Długo zastanawialiśmy się co na siebie włożyć

Jeden z punktów widokowych między Giewontem, a Butorowym Wierchem

Jeden z punktów widokowych między Giewontem, a Butorowym Wierchem

14.09 Prognoza nie nastraja optymistycznie, nad Tatrami chmury, ale wystarczy tego smęcenia, akcja! Pobudka o 4 rano, ale ponieważ wczoraj jeszcze zostało mi trochę Smadnego Mnicha to dobudzanie trwa do 5. Kurs Palenica, szybko do Morskiego Oka, nawodnienie organizmu i w dobrym tempie docieramy do Dolinki za Mnichem. Plan obejmował Ciemnosmreczyńską Turnię, podchodzimy więc szlakiem na Wrota Chałubińskiego i w dogodnym miejscu odbijamy w lewo. Idziemy oczywiście w mleku, ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Odnajdujemy drogę na przełęcz pod szczytem, widzimy jak z bezpiecznej odległości obserwuje nas prawie cały tatrzański zwierzyniec – kozice, świstaki, jakieś latające wielkie coś… Przez tą mgłę miejsca gdzie do skały i kamieni przykleiły się glony robi się ślisko i już wiem dlaczego w przewodniku napisali, że „po deszczu niebezpiecznie”. Ewa wychodzi kawałek, po czym wraca mając nadzieję, że żartuję, że tam idziemy. Droga wygląda na łatwą, idę skośnie w stronę szczytu ale powyżej przełęczy dochodzę do wniosku, że dalsza droga to faktycznie głupota. Mamy chwilowe okno pogodowe, kawałek do góry jeszcze został, jest ślisko, miejscami krucho, a z miejsca gdzie jestem jeszcze wiem jak wrócić. Schodzę. Okno pogodowe się zamyka, robi się jeszcze gorsze mleko niż wcześniej, mieliśmy iść grzbietem na Mnichowe Plecy, ale za stawikiem gubimy kopczyki i postanawiamy obniżać się jak puszcza obierając kurs na Wrota bo tam najlepiej pamiętamy teren. Jakoś udaje się zejść, Ewa proponuje na lepsze zmęczenie wracać przez Szpiglas. No to idziemy w tym mleku, na przełęczy nawet trochę osób siedzi, zejście do Piątki, przejaśnienie się, piwo, mgła, Bukowina, piwo…:)

Po wczorajszym gradobiciu Tatry nabrały nowych kolorów

Po wczorajszym gradobiciu Tatry nabrały nowych kolorów

Mając taką pogodę skakaliśmy z radości

Mając taką pogodę skakaliśmy z radości

Jesienna scenaria Morskiego Oka

Jesienna scenaria Morskiego Oka

Zadni Mnich i Cubryna ze ściany Ciemnosmreczyńskiej Turni

Zadni Mnich i Cubryna ze ściany Ciemnosmreczyńskiej Turni

Przez moment było widać Mnicha

Przez moment było widać Mnicha

W Piątce znowu postraszyło słońcem

W Piątce znowu postraszyło słońcem

15.09 Prognoza nie nastraja optymistycznie, nad Tatrami chmury, rzucamy focha i jedziemy w Pieniny. Ciekawostka – w niedzielę w Pieninach możesz mieć spory problem z kupnem mapy Pienin. W okolicach Szczawnicy na Orlenie możesz kupić mapę Pragi, Wiednia, Mazur, Tatr, ale nie Pienin. Na nasze pytanie gdzie najbliżej można takową dostać słyszymy, że w kiosku, ale dzisiaj jest niedziela więc kiosk nieczynny. Suma sumarum w jakimś sklepiku w centrum kupujemy mapę, bilet na kolejkę i z Palenicy idziemy w stronę Sokolicy. To znaczy najpierw idziemy w drugą stronę, ale już przy najbliższym szlakowskazie dociera do nas, że Sokolica to jednak w drugą stronę. Bardzo fajne są te szlaki w Pieninach, jakieś skałki, stromizny no i przede wszystkim – POGODA. W końcu widzimy słońce! Docieramy do schroniska Orlica i trochę za bardzo rozmiękczamy się zimnymi Lechami przez co drastycznie spada nam tempo i na schodach musimy się asekurować. Próbuję sam nas przeprawić na drugi brzeg, ale zaraz przychodzi flisak i mówi, żevy mu kija nie moczyć. Po stromym podejściu zdobywamy Sokolicę i idziemy jeszcze kawałek dalej jak jest napisane „eksponowanym szlakiem” w kierunku Trzech Koron. Eksponowane były schody z barierką i wogóle przez sporą część towarzyszy nam barierka tak na wysokość półtora metra więc raczej nikt nie powinien się obawiać lufy. Na Czerteziku odbijamy do Krościenka na kolejne bateryjki i wracamy się regenerować.

W końcu słońce (Palenica 722 m n.p.m.)

W końcu słońce (Palenica 722 m n.p.m.)

Jak już wspomniałem - trochę wypiliśmy

Jak już wspomniałem – trochę wypiliśmy

Moczenie kija

Moczenie kija

Najczęściej fotografowana sosna w Polsce... to ja też cyknąłem fotke

Najczęściej fotografowana sosna w Polsce… to ja też cyknąłem fotke

Uwaga szlak eksponowany!

Uwaga szlak eksponowany!

16.09 Prognoza nie nastraja optymistycznie, nad Tatrami chmury… właściwie to od rana wszędzie leje. Wstaliśmy przed wschodem ale jak usłyszeliśmy krople deszczu napierniczające w dach jak Hans z CKMu to poszliśmy spać dalej. W ciągu dnia łoimy co się da w obrębie schroniska Głodówka i zdobywamy większość karczm i pizzeri w Bukowinie gdzie serwują piwo i nie ma remontu.

17.09 Prognoza nie nastraja optymistycznie, nad Tatrami chmury, ale nikogo to już nie interesuje bo wracamy do domu.

Tak zalanego urlopu to jeszcze nigdy nie miałem, szkoda, że pogoda nie dopisała do łaziorowania, ale cytując klasyka „I tak lepiej niż w pracy”:D

Reklamy

Posted on 22/09/2013, in Górki i pagórki, Tatry Polskie, Tatry Słowackie, Tatry Wysokie, Zorganizowana Turystyka Górsko Melanżowa and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 2 Komentarze.

  1. Do ostatniego zdania nic dodać, nic ująć! 🙂

  2. Ja mam mistrza 🙂 Pierwszy w życiu wyjazd w Tatry (misternie planowany przez wiele wiele tygodni), aż na 16 dni i… praktycznie 14 dni deszczu. Nie deszczu, ulewy takiej, że ciężko było nawet ruszyć 4litery do sklepu czy karczmy, o górach można było zapomnieć. Nic tylko płakać i wspomagać łzami strumienie deszczu 🙂

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: