Monthly Archives: Marzec 2014

Odkryłem tarcie na wapieniu!


Piękna słoneczna sobota, popularne rejony wspinaczkowe pewnie oblężone, a po pracy jest ochota wykorzystać jeszcze świecące słońce.

Wybór padł na Mlecz w Rusocicach, w życiu tam nie byłem nie mówiąc o wspinaniu, kawałek drogi jest, gps do tego prowadził nas przez jakieś pola i lasy, ale powiem Wam jedno… WARTO BYŁO!

Kefir na Dżownicy, Dżownica na Mleczu:)

Kefir na Dżownicy, Dżownica na Mleczu:)

Read the rest of this entry

Reklamy

Skała jeszcze zimna


Po ostatnich Tatrach zrobiłem sobie kilka dni restowych, dzisiaj jeszcze z objawami po przewianiu i przemrożeniu… a może to ta wczorajsza pizza i piwo? Wybraliśmy się w Chochołowe z nastawieniem na jakieś łatwe drogi, miało być czysto, z gracją, płynnie i w ogóle technika 10/10. Zanim dojechaliśmy to słońce schowało się już za skałę i zrobiliśmy jedną długą czwóreczkę, po czym spakowaliśmy się do domu:)

Nie da się robić dróg w poprawnym stylu jak traci się czucie w palcach, nazwa drogi adekwatna do czucia skały dzisiaj – Kikut

Radość z życia – Koperszadzka Grań


I ujrzeliśmy naszą grań

I ujrzeliśmy naszą grań

Urodziny mojej żony, więc cel tatrzański wybrała sama, mnie jedyne co zostało to zamówić pogodę i zrobić rano śniadanie. Wstajemy dosyć późno bo dopiero o 5, a pogoda za oknem budzi nadzieje, że prognozy jednak się nie sprawdzą. W Tatrach dwójka rosnąca, zapowiadają sporo chmur z których popołudniu może czymś sypnąć, jednak bo dojechaniu do Jaworzyny Spiskiej i wyjściu na szlak wita nas czyste niebo i wiosna.

Read the rest of this entry

Bejbe, Bejbe!


Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty:)

Graność zarasta kwiatkami, a ilość liści przy skale może zastąpić crashpada. 14 kresek na plusie, żona na szkoleniu to oprócz tego, że pospałem do 10:30, pojeździłem trochę na rowerze po okolicy, w Nielepicach znalazłem jakieś schrony i leśnymi dróżkami dojechałem do Graności. Taki zbieg okoliczności, że w plecaku miałem akurat topo, buty wspinaczkowe i magnezje to odważyłem się przystawić do kilku problemów. Na rozgrzewkę zrobiłem Oskara na dwa różne sposoby… z początku myślałem, że wogóle nic nie uciułam bo tak słabo mi szło. Później przystawka do Czubka 6C/C+ SD (oczywiście dwa ruchy to był szczyt moich możliwości:-D), Iguana Baby Sticks 5A SD.  Męczyłem długo, ale się nie udało, ostra skała wygrała. Na koniec podejście do Bejbe Bejbe 5A SD z którym męczyłem się w zeszłym roku, teraz w końcu puścił. Start bardzo fajny, a za klamką, ładna gimnastyka, drogę czyściłem na bieżąco przez co prób było wiele, a mchów, gałęzi i obluzowanych kamyków zrzuciłem tyle, że teraz można już łapać się w ciemno:)

Zapraszamy na Baraszki


Dzisiaj otwarliśmy sezon wspinaczkowy 2014, na rozruch poszły drogi w Chochołowych:
Aniścianka V (przy ostatniej wpince za bardzo odbiłem w prawo)
Kobieta Bluszcz IV (jak dla mnie to V-, a nie IV)
Łatwiejszy filarek Piotra V, wcale nie taki łatwy (na dole trochę wyślizgane stopnie, nie puściło OS i dopiero przy ostatnim przejściu na wędkę zorientowałem się, że na górze jest przewinięcie omijające ten durny mini-okapik)
A na Koniec padły OS Baraszki IV+ (droga po klamkach, na pewno łatwiejsze od kobiety bluszcz)

W Chochołowe zawsze miałem nie po drodze, ale chyba będą tutaj częściej zaglądał, sporo fajnych, krótkich dróg, zwłaszcza na sprawdzenie swojego poziomu po sezonie zimowym.

Swoją drogą widać już ożywienie w Łysych:)

%d blogerów lubi to: