Tematu nie będzie


Przyszły Święta Wielkiej Nocy więc żeby tradycji stało się zadość pojechaliśmy na Słowację – Lany Poniedziałek sprzyjał ornitologom, udało się zaobserwować zachowania sporego stadka Bażantów Złotych.

Chata Plesnivec

Chata Plesnivec

Przejrzyste niebo i już z Krakowa mogliśmy obserwować Tatry przebijające się ponad Beskidami, sam Beskid Wyspowy w swojej idealnej odsłonie z nisko zalegającymi pojedynczymi chmurami, wspaniale się jechało przez Pcim, Myślenice i dalej mając takie widoki do okoła. Od Naprawy już idealna panorama na ośnieżone Tatry… niestety zanim dojechaliśmy na Słowację wyższe partie schowały się w chmurach więc zdjęc za dużo nie będzie… Standard:) Trasa zaplanowana na dzisiaj to bardzo delikatny rozruch poświąteczny. Z Tatrzańskiej Kotliny zielonym szlakiem do Chaty Plesnivec i dalej nad Biały Staw, z powrotem żółtym i 25 km udało się zrobić:) Humory i temperatura dopisywały i skłaniały do częstych postojów przez co plecak z każdą godziną stawał się coraz lżejszy.

Teraz trochę zdjęć:

Kiedyś pytałem Mańka czy jadł agrest w Tatrach, teraz się pytam czy ktoś widział agrest w Tatrach?:D

Kiedyś pytałem Mańka czy jadł agrest w Tatrach, teraz się pytam czy ktoś widział agrest w Tatrach?:D

Bielska Kopa - tutaj zaczynają się Tatry Wysokie

Bielska Kopa – tutaj zaczynają się Tatry Wysokie

Dziewczynka chyba uciekła ze szkoły

Dziewczynka chyba uciekła ze szkoły

Na chwilę odsłoniła się Rakuska Czuba

Na chwilę odsłoniła się Rakuska Czuba

Jagnięcy Szczyt walczy z chmurami, widać żleb z którego ostatnio zjeżdżaliśmy.

Jagnięcy Szczyt walczy z chmurami, widać żleb z którego ostatnio zjeżdżaliśmy.

We wtorek słońce przygrzewało jeszcze mocniej, szpej wspinaczkowy czekał w bagażniku, więc w południe Ewa mogła zacząć katować stopy w nowych butach. Pobawiliśmy się na Psiej budzie, oprócz nas trzy osoby… zaczynam już kojarzyć ludzi ze skał:) Na początek powtarzam Wariant Szczeniaka V z trawersem przy ostatniej wpince do komina… Następnie odważnie wstawiam się do  Psiego Instynktu V+ i idzie czyso, mimo, że spod ściany nie wiedziałem jak to ugryźć widząc te gładkościany i metry dzielące jeden przelot od drugiego, niestety, na górze gubię drogę i z rozpędu kończę Psubratem V, którego zrobiłem w następnej kolejności. Wspin w skałach zamyka Superburek za V. Droga trochę mokra, przeszkadzają osy, ale jak wyciągasz się do dalekiego chwytu to klama siada jak złoto:)

Przy okazji było to pożegnanie z kapciami z Decathlona i zainwestowałem w nowe obuwie przysparzające cierpień, ale jak widziałem z dołu różnicę we wspinaczce mojej żony w kapciach i bardziej radykalnie wyprofilowanych butach to widzę co mnie blokuje:) Jak tylko stopa mi się zmieści w butach i wytrzymam prowadzenie drogi to zakładam sobie cel na ten sezon sześć szóstek… albo od razu dziesięć:)

Reklamy

Posted on 22/04/2014, in Tatry Bielskie, Tatry Słowackie, Tatry Wysokie, Wspin, Zorganizowana Turystyka Górsko Melanżowa and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. A tam zaraz róznica w kapciach. Po prostu od dawna wiadomo, że kobiety są lepsze od mężczyzn. Hihi 😉 Pozdrawiam!

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: