Twarzą w komin z przeszłością


Słoneczny dzień po ostatnich opadach wykorzystujemy na zmierzenie się z Błotnym Kominem IV- na Lotnikach w Dolinie Kobylańskiej. Była to jedna z moich pierwszych dróg które prowadziłem i nie wiem czy nie pierwsza która nie puściła więc do udowodnienia sobie miałem sporo. Warunki zbliżone do tych które były przy pierwszej próbie kilka lat temu, słońce mocno operuje na całej ścianie, a w kominie błotko. Pierwszego przejścia Błotnego Komina dokonał w 1936 roku A. Górka i T. Marcinkiewicz. Od tego czasu skała się już mocno wyślizgała i jest to obecnie jeden z rzadziej odwiedzanych rejonów.

Ewa w Błotnym Kominie podczas pierwszej próby w 2012 roku

Ewa w Błotnym Kominie podczas pierwszej próby w 2012 roku

Wejście w drogę bez problemowe, ale im dalej tym ciaśniej i trudniej, w dalszym ciągu uważam, że ten komin zasługuje na lepszą cyfrę, albo po prostu nie umiem poruszać się w kominach;) Dochodzę w końcu do miejsca gdzie utknąłem ostatnio, mistyczne bicie serca skały przerwał przelatujący nisko samolot i po kilku ruchach byłem już przy stanowisku zjazdowym. IV- zrobione czyli postęp zajebisty, hehe. W ramach uatrakcyjniania sobie dnia postanawiam jeszcze zejść tą samą drogą zamiast zjeżdżać. Dzień już na plus, a siły jeszcze są więc pakujemy się w samochód i z palącego słońca teleportujemy się do zacienionej Łabajowej. Tam oczywiście dzikie tłumy, na szczęście moja ulubiona Mniszkowa jest wolna. Chciałem się początkowo wstawić do Tajemniczej Kichy za VI, ale po krótkich namowach żony żebym nie latał, postanawiam nie psuć sobie dnia i robię czystego OSa bez błądzenia, po sąsiedzku – Sekret Mnicha V. Cyfry nie są zacne, ale dawno nie miałem tyle radości ze wspinania:)

 

Reklamy

Posted on 05/06/2014, in Wspin and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 6 Komentarzy.

  1. Mrotschny

    nie cyfra a właśnie radość się liczy 😉

    • Wszyscy tak mówią, a i tak każdy ma parcie na cyfre;)
      Ego to jedno, ale jak wspinaczka przestanie cieszyć to trzeba poszukać innego hobby, bo wszystkie cyfry stracą jakiekolwiek znaczenie.

  2. „ale po krótkich namowach żony żebym nie latał,” – Martwi się o Ciebie? Widzisz jaką masz troskliwą żonę? 😉 Chyba, że to po prostu jej się nie chce asekurować 😛

    Radość jest najważniejsza, chociaż wiadomo, że wyższa cyfra jakoś lepiej wygląda 😉

    A Twój wpis tradycyjnie czytało się świetnie. Po tym fragmencie prawie oplułem monitor 😛 „mistyczne bicie serca skały przerwał przelatujący nisko samolot ”

    Trzymam kciuki za kolejne próby.

  3. Powód „nie latania” jest akurat inny, ale o tym może innym razem;)

  4. Fajnie, że miałeś frajdę ze wspinania. To jest najważniejsze… 🙂
    Dobrze że rozprawiłeś się z Błotnym Kominkiem… Tak to by nad tobą to wisiało i wisiało 😛 🙂
    pozdrawiam

    • I tak długo wisiało, ale po tym przejściu zobaczyłem ile radości może dać takie głupie mierzenie się z tym co kiedyś nie wyszło. Przy okazji wczoraj był dalszy ciąg zabawy z liną na VI, ale żeby nie psuć szoku czekam najpierw na zdjęcia:D

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: