Turystyka górska w ciąży:)


Nic tutaj oficjalnie nie pisałem, część osób wie, część się domyśla to żeby nie było niedomówień pochwale się, że spodziewamy się dziecka:)

Szlak wcale nie taki nudny:)

Szlak wcale nie taki nudny:)

Teraz wszelkie wycieczki i spacery trochę inaczej musimy planować i tak żeby się ruszyć na jakiś widokowy, ciekawy szczyt szukaliśmy czegoś ze schroniskiem na trasie i trasą do 6 godzin żeby można było wydłużyć do 10. Wybraliśmy Pilsko z przełęczy Glinne, niecałe 700 metrów podejścia, idziemy niebieskim szlakiem, a właściwie czerwono-niebieskim bo taki stricte niebieski faktycznie idzie przez mocno zachaszczoną Słowację i na niego schodzimy dopiero przy rozwidleniu. Dalej jest na szczęście wygodna ścieżka, po drodze robimy sporo przystanków na odpoczynek. W końcu jest czas na oglądanie kwiatków:)

Małą Babią i Babią widać mimo gęstego lasu

Małą Babią i Babią widać mimo gęstego lasu

Pierwszy szczyt w minus szóstym miesiącu;)

Pierwszy szczyt w minus szóstym miesiącu;)

To chyba Mała Fatra

To chyba Mała Fatra

A po szczytowaniu piweczko i dobranoc:)

A po szczytowaniu piweczko i dobranoc:)

Na szlaku bardzo mało osób na szczycie już trochę więcej, Tatr nie widać, za to Fatra, Babia Góra, Beskid Śląski stanowią i tak super panoramę. Jestem tutaj drugi raz i dopiero teraz mam jakiekolwiek widoki, do tego słońce, w schronisku piwo… Właśnie, po raz pierwszy zostałem w schronie przywitany piwem!

Przy schronisku robimy dłuższy odpoczynek, Ewa idzie spać. W tym miejscu mogę mniej więcej nakreślić jak wygląda plecak turystyczny podczas wycieczek w ciąży: pierwsza oczywista oczywistość, to brzydsza płeć nosi wszystko, na wyposażeniu miałem chusteczki, 3 litry wody (w schronie doszedł sok, kolejny litr plus picie w samochodzie), kanapeczki, dwa rodzaje czekolady, knopersy (świetne na przegryzkę), kabanosy, krem i serię lekarstw:) Podejście trochę męczące, ale robimy sporo przerw żeby się nie zagotować, zejście już po płaskim, albo delikatnie w dół czerwonym. Większość szlaku w lesie więc słońce nie grzało i cała wycieczka jest miło wspominana:) Można ją uznać za taki mały debiut:)

Reklamy

Posted on 30/06/2014, in Górki i pagórki, Zorganizowana Turystyka Górsko Melanżowa and tagged , , . Bookmark the permalink. 6 Komentarzy.

  1. Gratulacje i brawo, że pozostajesz aktywna. Moja mama będąc ze mną w siódmym miesiącu ciąży wchodziła na Granaty 😉

  2. Artur Szymanowski

    Czyli dobrze myślałem po wcześniejszym wpisie 🙂 Gratuluję 🙂

    To piwo, to mam nadzieję, że tylko Ty piłeś 😛

  3. Gratulacje 🙂 Fajnie się będzie kiedyś mówiło, gdzie też maluch był, jeszcze u mamy w brzuchu 🙂

  4. Super 🙂 Jestem w siódmym i to chyba ostatni dzwonek na jakąś małą górkę, ale jednak górkę… nie wiem – Leskowiec? Magurka? Pozdrawiam Was gorąco! ❤

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: