Monthly Archives: Czerwiec 2015

Tata ma sierść


To się nazywa OS. Nie mieliśmy topo, drogi wybieraliśmy na czuja, nie znając trudności i asekuracji, na szczęście można liczyć na instytucje siostry, która z chęcią opiekowała się potomkiem, podczas gdy rodzice wchodzili na jakąś skałę, na którą można wejść po schodach.

Read the rest of this entry

Reklamy

Po 9 miesiącach wróciliśmy w Tatry


W to samo miejsce gdzie skończyliśmy nasze tatro-łażenie czyli do Bielovodskiej. Tym razem udało nam się nawet przejść cały szlak udostępniony do zwiedzania… Wszak Słowacy mają jeszcze zimę i chodnik jest nieczynny.

PKP

PKP

Read the rest of this entry

Najpierw Droga Krzyżowa, a później koniec abstynencji.


W czwartek kiedy większość osób pociła się jeszcze w pracy, mnie z wysokim rangą użytkownikiem pewnego błyskotliwo-szyderczego forum, oraz żoną i dzieckiem udało się wyskoczyć w Chochołowe Skały.

Trzeba sprawdzić te nowe kapcie

Trzeba sprawdzić te nowe kapcie

Wspinaczka w moim wykonaniu to czysta rekreacja i zaczynam od Prawej Drogi Krzyżowej IV-. Namęczyłem się trochę, jedno miejsce z wysokim wystawieniem nogi na ubłocony stopień i prawie nie zjechałem. Nie wiem czy IV- to już moja górna granica czy nadal rozgrzewka, więc delikatnie podnoszę poprzeczkę do IV i robię Panelik. Od 3 ringa droga przebiega wspólnie z Kikutem, którego robiłem w zeszłym roku. Od górnej półki droga mi się nie podobała i nie podeszła mi, tym razem poszło już gładko i bez spiny… pomijając moją gafę, gdy wyszedłem trochę nad przelot, lewa ręka trzyma piękną klamę, a prawa szuka ekspresa przy uprzęży i nic nie znajduje:D Musiałem zejść z powrotem na półkę, przepiąć sobie ekspresy z lewej strony na prawą i dopiero napierać. Wpięcie do stanowiska, zjazd i koniec na dzisiaj. W planach mam jeszcze powtórzyć swoje RP na Drodze Wolnych Skojarzeń V-, ale na razie mam wakacje i ćwiczę bułę z nosidełkiem więc sobie daruję takie hardziory… Do następnej wizyty.

Na koniec dzięki za fajny wspin dla Majora który mógł mnie przyasekurować kiedy się wspinałem i  gratulacje dla żony za powrót na pionowe ściany po długiej abstynencji skalnej.

A w następnym wpisie wrócą Tatry.

%d blogerów lubi to: