Wielkie projekty


Siedzę sobie w piątek wieczorem z zimnym piwem w kuflu (pozdro), na zewnątrz mimo zbliżającej się północy cały czas upał, w tle cicho pobrzękuje jakieś radio i  tak sobie rozmyślam…

Buła - Mięsień lub jego siła - czyli np.: ile razy ktoś da ze szmaty.

Buła – Mięsień lub jego siła – czyli np.: ile razy ktoś da ze szmaty.

Tak jak „Każdemu jego Everest” tak każdemu więc i mnie jakiś wielki projekt. Zazwyczaj gdy słyszę Wielki Projekt w odniesieniu do gór, czy wspinaczki to chodzi o jakąś drogą z okolic 9a, załojenie kilku, albo co ostatnio bardziej medialne kilkudziesięciu szczytów w określonym czasie. Dla mnie, szczęśliwego męża i ojca Wielkim Projektem było teraz zrobienie drogi Myrzębiaki za całe IV+. Wybraliśmy się raz bez dodatkowej osoby do asekuracji i po drugiej wpince Ultra Młode Pokolenie włączyło sygnały dźwiękowe, zejść z drogi było ciężko, miejsce mało wygodne, a jak się w końcu udało to i tak dobrze wiedzieliśmy, że to koniec wspinaczki na ten dzień. Pomijając fakt, że na ogół ciężko jest się z kimś zgrać na wspin, albo akurat polskie lato jest deszczowe to niedawno zgadaliśmy się na wspinaczkę właśnie na Ostatniej w większej grupie… Dwóch gości którzy reprezentują amatorski nurt wspinaczy (w tym ja), trzy, albo cztery kobiety reprezentujące nurt wspinaczkowego towarzystwa (o butach do wspinaczki też można gadać godzinami) i najmłodsze pociechy, sztuk mniej niż zamieszania z dziećmi związanego:) Tak więc w końcu w takim wspaniałym gronie się spotkaliśmy, Ewa przyatakowała jakieś 80 letnie III+ (chyba Kancik Lewej Turniczki) na którym później zakładałem wędkę. Dużo bardziej techniczne i w moim odczuciu trudniejsze było to III+ niż IV+ które później robiłem. Na tej starej trójce ważna była praca nóg i wyszukiwanie stopni, na Myrzębiakach IV+ wystarczyła buła. W końcu zrobiłem to do czego się przymierzałem i poszło szybko, przyjemnie, droga zróżnicowana, mocno wyślizgana, pod koniec zastanawiałem się czego się złapać żebym się nie ślizgał na mydle. Szperam, szperam i z dołu słyszę „Dajesz z buły!”. No to dałem, później auto, zjazd i tyle było czasu na wspinanie bo trzeba było się spieszyć do domu na kąpiel i usypianie. Przy okazji dzięki dla Tych którzy pozwolili nam się wstawić w drogę, bo skała była mocno oblegana, a czas nas mocno ograniczał.

Piwo się skończyło, czas pomyśleć nad kolejnym projektem, teraz już piątkowym;)

Advertisements

Posted on 03/07/2015, in Wspin and tagged , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: