To wszystko wina Komorowskiego!


Widoki dopisywały od samego początku wycieczki

Widoki dopisywały od samego początku wycieczki

W końcu wybraliśmy się na Girovą, drugi co do wysokości szczyt Jablunkovskiej Vrchoviny. Jest to typowy szczyt na który zawsze jest nie po drodze, bo jest daleko i mierzy zaledwie 840 m n.p.m. poza tym ew. powinien leżeć gdzieś w Beskidzie Wyspowym, gdyż samotny masyw Girovej ze stromym podejściem nie pasuje do geologii Beskidu Śląskiego. nie pamiętam kiedy pierwszy raz chciałem wybrać się na zdobywanie, ale od samego początku spodobała mi się nazwa i właśnie to oderwanie od reszty kapust śląskich, zawsze si to kończyło w ten sam sposób – jak już mamy jechać ponad 100 km to lepiej w Tatry. Tym razem jak się zachciało gór to jakoś tak pomysł sam się pojawił.

Ruszamy po 11 spod kościoła w miejscowości Bukovec, cały czas słońce przyjemnie świeci, cieszy nas to o tyle, że prognoza na dzisiaj to była loteria: pogodnie, do 18*C z lokalnymi ulewami i burzami. Już po kilku minutach zdobywamy na parkingu dla autobusów Bukovec 470 m n.p.m. i wznosimy się dalej już miedzy polami, a następnie lasem. Spotykamy jedną parę z Polski, wyprzedzamy ich i nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie pobłądzili. Nie zauważamy Komorowskiego (taki szczyt, ale zarośnięty i akurat na zakręcie) przez co ciężko z mapy nam ustalić w którym miejscu mamy odbić z drogi. Utrudnienie polega na tym, że sporo drzew zostało wyciętych i szlak jest oznakowany w kratkę, dodajmy do tego typowe dla beskidów dróżki leśniczych, dzikie i ścinki drzew, a efekty same przyszły. Głupki z nas bo zamiast iść najszerszą drogą, to nie, lepiej odbijmy w las… szło się dobrze, tylko niepokój wdzierał się coraz większy jak zaczęliśmy tracić wysokość (myśleliśmy, że trawersujemy Komorovsky Grun, a tak na prawdę byliśmy już pod Girovą i się obniżaliśmy). Ewa zadecydowała żeby wybrać ścieżkę w górę bo wygląda dobrze i pewnie połączymy się z zielonym szlakiem. Ścieżka oczywiście szybko się skończyła, najpierw była opcja ze stromym zejściem do strumienia, a następnie nie mniej stromym podejściem nie wiadomo gdzie. Wróciliśmy kawałek, wybraliśmy inną odnogę i przez powalone drzewa doszliśmy do konkretnego chaszczowania. Trochę nam zeszło, ale w końcu po nadłożeniu kilku godzin wypatrzyliśmy chatę w lesie i trafiliśmy do schronu pod Girovą. Schronisko bardzo przyjemne, pierwszy raz widziałem schronisko górskie z basen i jacuzzi. Po posileniu się jedni czeskimi piwami, ja Kofolą, robimy ostatnie 300 metrów stromego podejścia na wierzchołek. Przy dobrej pogodzie widać Małą Fatre od Kykuli, przez Rozsutec i masyw Krywania, aż do pagórków o których nigdy nie słyszałem. Przy naszej aurze widać troch mniej, ale też jest fajnie (czytaj: akurat jak byliśmy na szczycie zeszły chmury i więcej prześwitywało w lesie).

Schronisko górskie z basenem i jacuzzi... a czemu nie?

Schronisko górskie z basenem i jacuzzi… a czemu nie?

Podejście ze schroniska na szczyt

Podejście ze schroniska na szczyt

W drodze powrotnej Ewa robiła barki i nogi

W drodze powrotnej Ewa robiła barki i nogi

Powrót już klasycznie szlakiem i z 10 km w jedną strone robi sie 3,5 z powrotem. Wycieczka na bardzo duży plus, brakowało mi trochę takiego błądzenia nie wiadomo gdzie, a przy okazji Norbert zaliczył pierwszy offroad, cieszy, że pogoda dopisała, nowe miejsce. Niestety, nie obyło sie bez strat, Ewy bluza która zaliczyła Rysy, Małą Wysoką zimą i masę innych szczytów, zawiesiła się gdzieś na chaszczach i nie wiemy czy organizować akcje ratunkową:)

Dopiero schodząc zauważyliśmy Komorowskiego

Dopiero schodząc zauważyliśmy Komorowskiego

Advertisements

Posted on 01/05/2016, in Górki i pagórki and tagged , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: