SKS!


Nie pojechaliśmy dzisiaj w skały ze względu na nadwyrężony bark Ewy. Mogliśmy, więc spokojnie pospać do tej, 7:30 kiedy dziecko zaczęło nas wyciągać z łóżka, ogarnąć mieszkanie i jak już było ok, zadaliśmy sobie pytanie – to, co dzisiaj robimy? Ponieważ przez okno zaglądało słońce, od razu padło hasło „góry”, Ewa wzięła pierwszą z brzegu mapę – Beskid Mały i Makowski… Łamana Skała.

Łamana Skała

Łamana Skała

Tam nas nie było, a kiedyś się już wybieraliśmy. Szybkie pakowanie i o 12:30 ruszamy z Rzyk żółtym szlakiem do góry. Najpierw łagodnie się wznosimy, ale jak później wywalił do góry, tak dopiero na grzbiecie można było odpocząć. Szlak fajny, kamienisty, a po dotarciu na grzbiet nawet coś widać, z jednej strony otoczenie Andrychowa, z drugiej Babią Górę i okoliczne szczyty. Na wszelki wypadek wziąłem buty wspinaczkowe, ale specjalnie nie rozglądaliśmy się za skałami, więc przynajmniej solidnie je przewietrzyłem.

Noclegownia przy żółtym szlaku

Noclegownia przy żółtym szlaku

Po pokonaniu stromego podejścia w nagrodę dostajemy widoki

Po pokonaniu stromego podejścia w nagrodę dostajemy widoki

Wychodnie skalne przy szlaku

Wychodnie skalne przy szlaku

Górki bez szału, zaglądamy jeszcze do Chatki Na Samym Szczycie Potrójnej, jest to moja pierwsza wizyta w chatce studenckiej i jednak nie kręcą mnie już takie atrakcje. Liczyłem na obiad i coś do picia, a tutaj tylko herbata, kawa, zupka chińska i prince polo. Poza prince polo wszystko po opłacie trzeba sobie i tak samemu przyrządzić, ale to mało istotne, bo opiekunowie chatki gdzieś poszli i nawet nie było, komu zapłacić. Z posiłku rezygnujemy i zostajemy przy bułkach z plecaka. Chwilę leniuchujemy na tarasie, z którego roztacza się widok na las Beskidu Małego i Babią Górę na horyzoncie. W środku jakieś młode towarzystwo ok 20-letnie przy akompaniamencie gitary śpiewa te same piosenki, które my śpiewaliśmy 10 lat temu, czyli „Czarny chleb” i tego typu klimaty.

Dociera do mnie, jaki jestem stary, pora się ruszyć w dalszą drogę. Wchodzimy na szczyt Potrójnej, cisza, spokój, panorama, na Beskid Żywiecki, Śląski, wdychamy czyste powietrze, słuchamy śpiewu ptaków i nagle przyjeżdża pielgrzymka jeepów w liczbie kilkunastu sztuk. Ptaków już nie słychać, można powdychać trochę spalin, przed którymi uciekamy w góry, do tego na drodze wzbił się kurz w powietrze i możemy się poczuć trochę jak podczas burzy piaskowej. Jak robiłem uniki przed jeepami to na dodatek jakoś krzywo stanąłem i reszta drogi w dół w moim wykonaniu wyglądała jak ostatnia droga spoconego starca wspierającego się na dwóch kijach. Stawy już nie te same, co parę lat temu. 

Szczyt Potrójnej...

Szczyt Potrójnej…

I zasmrodzony szczyt Potrójnej

I zasmrodzony szczyt Potrójnej

Tak przy okazji, strasznie zakręcony jest ten Beskid Mały. Nie dość, że nie do końca wiadomo którędy przebiega jego granica to jeszcze wychodząc tak jak my żółtym szlakiem z Rzyk możemy skręcić w lewo i przez Na Beskidzie dojść do Potrójnej, lub tak jak poszliśmy, skręcić w prawo i przez Beskid dojść do innej, wyższej o 40 metrów Potrójnej, która jest również nazywana Czarny Groń, czyli tak samo jak… sąsiedni szczyt, który znajduje się kilkadziesiąt minut dalej i jest o 80 metrów niższy od wcześniejszego.

Reklamy

Posted on 03/09/2016, in Górki i pagórki and tagged , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. niestety, pesel nie kłamie i przywołuje do porządku….

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: