Wielka Raca odpaliła!


W ostatni weekend działaliśmy w Worku Raczańskim 🙂 Od dawna chciałem odwiedzić te rejony i w końcu nadarzyła się okazja. Pogoda w miarę dobra, czyli możliwe ulewy, więc urozmaicamy sobie trasę offroadem.

Długa droga przed nami

Ruszamy z parkingu pod Raczą, lecz zamiast szlakiem, idziemy wygodnym asfaltem, którym prowadzi nas Beskidzka Zielona Ścieżka. Szybko pokonujemy spory dystans i gdy ścieżka odbija w las, a nasza droga prowadząca na grzbiet biegnie dalej prosto pojawiają się dosyć szybko problemy ze śniegiem, którego na krótkim dystansie przybyło dobre 20-30 cm. Ewa popyala w adidasach, bo przecież wiosna już idzie, stuptuty zostawiliśmy w aucie, efektem jest basen w butach i plucie sobie w brodę przez resztę dnia. Przyznam, że zanim dotarliśmy na Halę Śrubita byliśmy już trochę zmęczeni, ale pokonanie tego nasłonecznionego kawałka do była jednym słowem masakra. Każdy krok to zapadanie się do pasa… jak będzie wyglądała reszta trasy to do jutra nie dojdziemy do schroniska!

Mały turysta:)

Przed nami Orzeł

Całe szczęście w lesie śnieg był trochę bardziej zmrożony i w miarę trzymaliśmy się na powierzchni. Od okolic hali właściwie cały czas towarzysz nam panorama Beskidu Śląskiego i Żywieckiego z widocznymi najwyższymi szczytami. Pogoda się utrzymuje, a dodatkowo ktoś miał podobny pomysł do naszego i urozmaicamy sobie drogę zdobywając Orła 1119 m n.p.m. Małą Raczę już odpuszczamy bo znowu mamy zabawę ze śniegiem. Co mnie jeszcze zdziwiło to , że zachodnie zbocza są tutaj ścięte niemal pionowo.

Zapadanie się w śnieg umilają nam widoki jakich w beskidach nie miałem nigdy. Widać Tatry, Wielkiego Chocza, Małą Fatrę, Niżne Tatry i nie wiem co jeszcze. Szkoda, że aparat nie daje rady i nie oddam na zdjęciach widoków jakie nam towarzyszyły. Norbert zaczyna nas poganiać do schroniska, więc wyciskamy z siebie siódme poty, a po dotarciu do celu kolejna miła niespodzianka… pyszne grzane piwo, naleśniki też jak na schroniskowe warunki bardzo dobre i nie wiadomo kiedy zleciała nam godzina.

Tatr było widać dużo więcej, ale na zdjęciach wyszedł za mały kontrast

Wielki Chocz

Widoki rewelacja – charakterystyczny Wielki Rozsutec, dalej Stoh, Chleb, Wielki Krywań

W stronę Jaworników

Trzeba się ruszyć, wejść jeszcze na szczyt Wielkiej Raczy i dotrzeć na parking przed zachodem słońca. Z platformy widokowej na szczycie widoki kapitalne i niestety prognozy dotyczące deszczu zaczynają się sprawdzać, widzimy jak na całej Słowacji w różnych miejscach przesuwają się deszczowe chmury, a jedna jest już całkiem blisko nas. Kilka zdjęć i truchtamy żółtym szlakiem do auta. Deszcz nas łapie dopiero na parkingu, cieszymy się, że pogoda wytrzymała, były widoki o jakich nawet nie marzyliśmy i wyrypa w śniegu która przypomniała jak kiedyś się chodziło po górach:)

Talerz na platformie widokowej

Na południu już leje

A taka chmura z deszczem przywitała nas na szczycie

Tak przy okazji to ostatnio mamy talent do łamania kijków trekkingowych – na Wielkie Rycerzowej poszły dwa, na Wielkiej Raczy kolejny i ostała się ostatnia sztuka:) Nie ważne czy Milo, czy firma krzak, jak leci się z nosidełkiem na plecach w zaspę to nic nie powstrzyma przed kontaktem z podłożem.

Advertisements

Posted on 04/03/2017, in Górki i pagórki and tagged , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: