Requiem for a dream


Dawno tak późno nie wyjeżdżaliśmy w góry, 10:10, a my dopiero wyjeżdżamy. Całe szczęście, że do Jurkowa jest blisko i mając w pamięci swój ostatni wypad na Mogielicę wybrałem właściwy Jurków.

Kiczora Kamienicka z wieżą przekaźnikową, a dwa szczyty z wieżami?

Ruszamy spod kościoła w miejscowości Półrzeczki (za Jurkowem) i idziemy częściowo niebieskim rowerowym, częściowo leśną dróżką przy potoku Łososina prosto do zielonego szlaku. Wyjątkowo nie błądzimy, dzięki czemu mamy całkiem dobry czas, a na Jasieniu meldujemy się już po 1,5 godzinie. Między drzewami prześwitują beskidzkie szczyty, słońce przyjemnie grzeje, można spokojnie delektować się złocistym trunkiem. Na szlaku mało osób, co dziwi ze względu na piękną pogodę, sobotę i popularność Mogielicy, ale dzięki temu jest to co uwielbiamy w górach… cisza i spokój:) Przechodzimy kolejno przez Kutrzycę, jeżeli możemy ją zaliczyć jako oddzielny szczyt. Norbert z Jasienia zasuwa o własnych siłach, zdobywa szczyt i idzie dalej na Krzystonów. Żeby nadrobić trochę czasu, wskakuje do nosidła i do Mogielicy może się relaksować, dosłownie bo usnął. Widoki po drodze niezłe, nawet mimo intensywnego parowania. Zastanawiam się co to za dwa szczyty z wieżami widziałem, jeden to na pewno Radziejowa, a drugi? Eliaszówka?

Kutrzyca i Polana Skalne

Radość po wejściu na wierzchołek

Kierunek Mogielica, dobrze pamiętałem, ze końcówka w lesie wyciska siódme poty

Swoją drogą te ławeczki co porobili na Hali Stumorgowej to jest taka próba charakteru. Idziesz zmęczyny/a długą trasą, zostało Ci strome podejście w lesie na szczyt i wyobraź sobie jak kusi żeby się rozsiąść na takiej ławeczce z kapitalnym widokiem i słońcem grzejącym prosto w twarz. Przy odrobinie planowania, masz w plecaku piwo i weź się później rusz i pokonaj te kilkadziesiąt metrów przewyższenia.

Na Mogielicy robimy dłuższy odpoczynek, trochę mnie zszokowała jedna rodzina – ojciec z dwójką małych dzieci wchodzi na wieżę, za nimi idzie ich pies, pies spada ze schodów obijając sobie plecy, ale właściciela specjalnie to nie ruszyło, skoro pies się rusza to może iść dalej. Psa uspokajają obcy ludzie, a on z dziećmi na wieży. Spotkaliśmy się później na górnej platformie, widać, że wysokość trochę go spieła, mały chłopak koniecznie chce schodzić z patykiem który robi za karabin, drugi nie słucha i schodzi po swojemu, chciałem jakoś pomóc, ale gdzie tam… Stwierdziłem w takim razie, że wezmę się za robienie zdjęć i podziwianie widoków bo nie chcę patrzeć jak ktoś leci z 20 metrów.

Nie wiele widać, ale taki kawał drogi dzisiaj pokonaliśmy (na ostatnim planie Jasień)

Wypoczęci ruszamy w drogę powrotną, Norbert kawałek idzie na nogach, przechodzimy przez Polanę Stumorgową i odbijamy w dróżkę w prawo. Natrafiamy na ognisko fanów enduro, piwa już nie mamy więc nie dosiadamy się tylko idziemy dalej. Przecinamy trasę narciarstwa biegowego i nagle wyraźna droga zamienia się w wyschnięte koryto potoku, nie chciałbym żeby nas zaskoczył tutaj deszcz. Idzie się ciężko, raz, że sił już coraz mniej, dwa to teren.

Kilku metrowe ściany ograniczające koryto

Na szczęście pogoda wytrzymała i nie spadła na nas ani kropla deszczu, mimo zbierających się chmur. Warto było zaryzykować i wybrać się na taką trasę mimo późnej godziny.

Reklamy

Posted on 20/05/2017, in Górki i pagórki, Zorganizowana Turystyka Górsko Melanżowa and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: