Najwyższy szczyt pasma, które nie istnieje


Można powiedzieć, że do trzech razy sztuka:)

Panorama z Hali Mędralowej


Za pierwszym razem z Mańkiem w 2010 roku, przegrałem ze swoją kondycją i zremisowałem z alkoholem i mimo iż było tylko kilka minut na Mędralową nie odbiliśmy na szczyt.

Druga próba z Ewą i  rocznym Norbertem w 2016 roku, okazało się, że Zygmuntówka jest zamknięta i nie chcieliśmy ryzykować wychłodzenia.

I dzisiaj w pięknym, lekko offroadowym stylu zdobyliśmy najwyższy szczyt Beskidu Makowskiego.

Może wyjaśnię na początku dlaczego w tytule jest najwyższy szczyt pasma, które nie istnieje. Takie określenie wpadło mi do głowy podczas czytania Atlasu Gór Polski – granice Beskidu Makowskiego jest ciężko ustalić, to co dla jednych jest w Makowskim, dla innych jest w Wyspowym, to co jest w Żywieckim jest w Makowskim, przez co najwyższych szczytów jest kilka i nie ma silnego magnesu dla turystów. Dodatkowo ciężko jest ustalić jego granice, jest dorzucany do Beskidu Wyspowego, Żywieckiego, a nawet Małego, będąc zawsze „dodatkiem”. Skoro nie ma jasno zaznaczonych granic i  co za tym idzie map, to Beskidu Makowskiego… po prostu nie ma. Schronisk w tym rejonie też jak na lekarstwo, więc mimo, że znajduje się blisko dużych miast, na szlakach są raczej pustki. Przykładowo dzisiaj – słoneczna niedziela, a spotkaliśmy tylko kilka osób (tylko jedną na odcinku nie łączącym Babiej Góry z Przełęczą Klekociny). Jak dla mnie to Beskidem Makowskim można rozdzielić trzy sąsiednie i rozwiąże się problem:)

Skoro udało mi się już zagmatwać prostą teorię, przejdźmy do wycieczki. Ruszyliśmy z Koszarawy leśnymi dróżkami w stronę szczytu Mrowców. Ze znalezieniem szlaku i szczytu nie mieliśmy większych problemów, oprócz tego w lesie znaleźliśmy trochę śmieci i wystawę bielizny przy jednym z domów… białe majtki się nie doprały.

Wiosna

Z Mrowcowa na zachód

Pogodę mamy słoneczną, trochę ciężkich chmur wisi na zachodzie, ale nic więcej się nie dzieje. Wchodzimy na Jaworzyniec z którego roztacza się super panorama na okoliczne szczyty. Robimy tutaj dłuższą posiadówę. Zregenerowani wchodzimy na Małą Mędralową i nasz główny cel, czyli Mędralową (Wielki Jałowiec). Dwa kopulaste wierzchołki, hala z widokiem na północ, stara bacówka i nawet żadnej tabliczki nie ma. Dobrze, że przynajmniej mieliśmy jeszcze nalewkę żeby uczcić sukces. Następnie przechodzimy przez Modralovą (która jest najdalej na północ wysuniętym punktem Słowacji, a niegdyś Czechosłowacji) i na koniec wchodzimy na Magurkę, na której podobnie jak na poprzednich szczytach (poza Modralovą której nie ma na mapie) również nie ma tabliczki. Oburzeni tym szalenie postanawiamy zmienić plan i zamiast iść dalej w stronę Buciorysza, idziemy do auta i wybieramy opcję z wieczornym grillem. AVE!

Widok z Jaworzyńca na Magurkę, Beskidek i Jałowiec w tle

Beskid Mały z Jaworzyńca

Świnki trzy zrobiły chyba dobrą imprezę…

Z Hali Kamińskiego na to co już za nami

Reklamy

Posted on 11/06/2017, in Górki i pagórki, Zorganizowana Turystyka Górsko Melanżowa and tagged , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: