Monthly Archives: Lipiec 2017

Warto ryzykować i robić bułki wieczorem


Słońce zawsze wychodzi zza chmur…

W sobotę o 5 mieliśmy wyjechać do Wierchomli na piwo do schroniska. Prognozy takie, że nawet głośno nie rozmawialiśmy o wchodzeniu na jakieś szczyty, deszcz, burze, itp. Budzik zadzwonił, zwlec się z łóżka ciężko, a jak widzę zachmurzone niebo to zastanawiam się gdzie w tym wszystkim jest sens? Pewnie byśmy spali dalej, kilka godzin wcześniej się pakowaliśmy i przygotowywaliśmy jedzenie żeby nie tracić czasu rano. Jak to mawiał Król Julian: „Teraz prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”. No i pojechaliśmy.

Read the rest of this entry

Spotkało się trzech chłopów bez techniki za to z siłą…


Trochę się poskładałem

Przed 13 meldujemy się przy Żytnich Skałach, sporo samochodów przy drodze, potwierdza moje obawy, że skała będzie oblegana.

Read the rest of this entry

Cały dzień w błocie i słońce na powrocie


Kapuściany lajtowy wyjazd z typu tych „bez budzika”. Zwlekamy się z łóżka, kiedy Norbert zaczyna nam już wkładać palce do oczu i krzyczeć DZIEŃ! Jemy śniadanie, pijemy kawę, po czym dopiero zaczynamy się pakować. W planach mamy Królewską Górę i Luboń Wielki. Za oknami sporo chmur, ale jeszcze nie pada. Zaczęło padać dopiero jak wyszliśmy z domu, jednak w myśl zasada, że „każda pogoda w góry jest dobra, tylko trzeba się odpowiednio ubrać” nie przejmujemy się tym tym i w trasie dobudzamy się kolejną kawą.

Idziesz w góry?

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: