Jak pogoda nie pozwala realizować ambitnych celów, to zaczynamy kombinować


Panorama po wyjściu z lasu

Budzik 2:30, wszystko spakowane, śniadanie w lunch-boxie, kawa na ze stacji i rura w Tatry!

Pomysł na dzisiaj to przejście od Trzydniowiańskiego granią do Wołowca. Na początku za najtrudniejszą część wycieczki uważałem przejście jakże ciekawej Doliny Chochołowskiej (w dalszym ciągu upieram się, że najładniejsza jest w nocy), lecz po wyjściu na grań, kiedy zaczęliśmy dostawać podmuchami wiatru w głowie zapaliła się lampka ostrzegawcza i wiedzieliśmy, że trasę musimy zmienić. Wiatr wiał z prędkością 60, może 80 km/h, ciężko przy takich warunkach utrzymać się na grani, a jeżeli niesie się na plecach dziecko to nie jest to ani mądre, ani zabawne, więc naukę latania postanowiliśmy sobie odpuścić i po rozbiciu obozu śniadaniowego pod szczytem Trzydniowiańskiego Wierchu, napatrzeniu się na Tatry (bo po wstaniu już nie było okazji) i zdobyciu szczytu zeszliśmy do schroniska po drodze ratując się butlami z tlenem. Tak przy okazji, od naszej ostatniej wizyty kosówka na Trzydniowiańskim strasznie urosła. Oprócz tego słyszeliśmy od ludzi mijanych na szlaku, że to jest najbardziej eksponowana grań tatr zachodnich czy jakoś tak:)

Lato się kończy, dni coraz krótsze, znowu będzie chodzenie z czołówkami

Pamiętałem to podejście jako łagodniejsze

Trochę urosła ta kosówka

Grześ, Osobita, Bobrowiec

Obóz śniadaniowy w krzaczorach

Wołowiec i Rochacze z tej perspektywy prezentują się super

Chciało nas zdmuchnąć

Jak na dłoni widać jakie podejścia czekają w Tatrach Zachodnich

W Chochołowskiej kolejki masakryczne i rozwiązania logistyczne przekraczające moją zdolność rozumowania niektórych zdarzeń przyczynowo-skutkowych: Stoimy w kolejce nr 1 żeby złożyć zamówienie, płacimy, dostajemy paragon, stajemy w kolejce nr 2 żeby dać paragon i czekać na przygotowaniu tylko tego jednego zamówienia.. nie ważne, że z kilkudziesięciu osób połowa pewnie bierze kiełbasę, a druga połowa naleśniki, ew. pierogi i wszystko można by robić naraz. Dawno nas nie było w Tatrach (mnie nawet dłużej niż Ewy) i zaczynamy szukać po mapie gdzie można jeszcze iść żeby za wcześnie nie wrócić. Urodził nam się w głowie pomysł, żeby przejść Ścieżką nad Reglami do Doliny Lejowej i później Ścieżką pod Reglami do parkingu. Sensu w tym nie było za dużo, ale poszliśmy.

Chyba jeszcze mamy po co wracać do Chochołowskiej

Widoki ze Ścieżki nad Reglami

O dziwo na tych mniej uczęszczanych szlakach też spotkaliśmy sporo osób, a Ścieżka nad Reglami poza zafajdanym początkiem zafundowała nam niezłe podejście i z kulminacyjnego punktu widoki na Giewont i Czerwone Wierchy. Dolina Lejowa niech pozostanie milczeniem, bo poza obitą skałą przy wylocie nie ma tam nic ciekawego.

Najciekawsza część Doliny Lejowej

Posted on 09/09/2017, in Tatry Zachodnie and tagged , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Jesteście niesamowici, że podróżujecie z małym dzieckiem. Jestem pełna podziwu, że jesteście na tyle odważni. 🙂
    Ja za Tatrami nie przepadam, wolę niższe góry.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: