Zwiedzamy Zaolzie


Krokodyl u korytka

Łysa Góra w Czechach, jak żadna inna pasuje chyba do wycieczki w okolicach święta zmarłych. Krzyży, kopczyków, pomników z każdej strony tyle, że ciężko je policzyć i momentami można odnieść wrażenie, że cały czas jesteśmy na jednym, wielkim cmentarzu. Jest to najwyższa góra Śląska Cieszyńskiego i uznawana w Czechach podobnie jak Babia Góra w Polsce za Królową Niepogody, rekordowa pokrywa śnieżna wynosiła tutaj 491 cm, więc trochę sporo, zdarzało się, że nasypało ponad metr śniegu w ciągu jednego dnia, a tak ogólnie to ok 166 dni utrzymuje się tam biały puch.

Trafiliśmy chyba na najbardziej pochmurny dzień w przeciągu kilku tygodni, więc mimo widokowego szlaku i najwyższego szczytu w okolicy, nie widzieliśmy totalnie nic. Mgła była taka, że nawet całego schroniska nie było widać.

Chyba trafiliśmy na jakąś imprezę

Naszą wędrówkę rozpoczynamy z Melanovic, początkowo w planach było oglądanie wodospadu Satiny, ale nie odbijaliśmy ze szlaku żeby nie tracić czasu. Droga częściowo asfaltowa, częściowo kamienista, trasa całkiem fajna, jakieś skałki gdzieniegdzie, przystanki z Bestiariuszem Łysogórskim i podobno widoki – ho ho, czego to nie widać:)

Nie mam siły, bolą mnie nóżki… a ścigamy się kto pierwszy do słupka?

Szczyt Łysej Góry

Po drodze mijamy cmentarz harcerski

Ciężko o jakieś zdjęcia gdy idzie się cały czas we mgle, więc nadmienię tylko, że schroniska na szczycie świecą przykładem jak można połączyć nowoczesność z klimatem schroniska górskiego (fajny patent z takim stojakiem z lunetami wycelowanymi w różne strony i na każdej lunecie napis na który szczyt jest zbliżenie). Jedzenie smaczne, w przystępnych cenach, szybko podawane, piwo czeskie – to wiadomo:) szczyt – 1323 m n.p.m. pomijając ostatnie zakręty zdobyty przez Norberta na własnych nogach. Co jeszcze rzuciło się w oczy, to ilość biegaczy, ludzi z psami i turystów w ogóle (bo pogoda nie rozpieszczała, a na górę nie ma kolejki, ani fasiągów) do tego nadmienię, że zdecydowana większość osób jednak ubrana górsko, a nie to co widuje się w Polsce, czyli w czym do galerii, w tym w góry. Zejście początkowo żółtym, później kombinowane i po ciemku już docieramy na parking. Nowe region, 5 szczyt w Koronie Gór Czech zaliczony, schroniska na plus i tylko pogoda nie chciała współpracować. Musimy tu wrócić zimą, może z opcją noclegu w schronie, bo widoki z okien muszą powalać:)

Posted on 03/11/2018, in Górki i pagórki and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: