Podsumowanie roku 2018


Niby nic, a jednak coś…

Dni w Tatrach: 0 (niemożliwe, a jednak prawdziwe)

Ogólnie dni w górach: 27

Dni w skałach: 1

No d… nie urywa, ale…

No właśnie, zawsze jest jakieś ale i mimo, że w tych skromnych 27 dniach były również takie krótkie co to dojeżdżaliśmy/wracaliśmy z urlopików, to były również dni biegowe. O tyle o ile przez Czupel, na Równicę, czy ucieczka przed burzą ze szlaku na Rusinową Polaną, były stricte treningami, to już Kierat i Mordownik śmiało można podciągnąć pod dobrą wyrypę. Tak się dziwnie złożyło, że biegowo rok wyszedł lepiej niż mogłem przypuszczać, pobiłem wszystkie swoje życiowe rekordy, niektóre nawet kilka razy, czego zupełnie nie planowałem, za to w Tatrach i skałach nie podziałałem kompletnie, a właśnie na tą aktywność się nastawiałem. Ciężko ocenić ten rok, ale na pewno cieszy wspomniane już bieganie w tempie szybszym niż jak to mówi mój syn „ślamazara”, oraz kilka fajnych wypadów kapuścianych które doszły do skutku – Mincol z nowym spojrzeniem na pasma słowackie, Izery rowerowo (niesamowita kraina), Luboń (10 lat po GEKONACH), spacer na pociąg i w zasadzie Sudety każdorazowo.

A co będzie w nowym roku? Jak wymyślę które schronisko nawiedzimy to zaczniemy sprawdza już pierwszego dnia:)

Na prawdę Wielka Sowa

Kościółek na szczycie

Most na rzecze Kwai chowa się w cień mojej konstrukcji

Jak obiecałem mały bonus. Debiut na ściance, banan od ucha do ucha, zasuwał góra-dół bez przerwy i już przegonił rodziców:)

Schronisko i chatka GOPR

Gdzieś na Harcerskim Szlaku

Co było najbardziej emocjonujące podczas wspinaczki? Mrówki!

Klasyczne zdjęcie Andrzejówki i Waligóry

8 Punkt Kontrolny

Prawdopodobnie jedyna wizyta w Chatce Robaczka

Takie skarby widzieliśmy po drodze

Wbiegnięcie na metę

Podobno w Beskidzie Wyspowym mają kręcić najnowszego Indianę Jonesa

Pogoda w górach zmienia się na prawdę szybko

Spacer przez Smoczą Jamę

Tutaj kręcili „Ogniem i mieczem”

Ktoś ma jakiś pomysł?

Pozaszlakowcy znaleźli punkt widokowy

Szczyt Łysej Góry

W roli głównej Wielki Chocz, zdjęcie z przełęczy pod Mincolem

Dobranoc:)

Reklamy

Posted on 30/12/2018, in Z innej beczki and tagged . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Rok nie taki zły 😉 Gratuluję za biegowe rekordy, a co do małej ilości skał i Tatr, to… oby przyszły rok był lepszy pod tym względem 🙂 Ja mam zamiar podziałaś w tym roku więcej treningowo – biegi, ścianka. Ale co wyjdzie, się okaże…

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: