Koskowa Góra w palącym słońcu


Już raz próbowałem zaatakować Koskową Górę o wschodzie słońca, wtedy skończyło się spotkaniem z dzikiem i wycofem (relacja tutaj) tym razem plan był trochę inny.

Od czasu do czasu mogliśmy nacieszyć oczy górami.

Od czasu do czasu mogliśmy nacieszyć oczy górami.

Ewa na szczyt postanowiła wbiec od kapliczki na Makowskiej Górze, skracając czas mapowy z 3:30 do 1:10, a później dobiegając jeszcze do nas. Ja z Norbertem wyszedłem z przełęczy Jabconiówka i wśród kolorowych motyli, raz w lesie, raz na łące dreptaliśmy na szczyt. Ewa miała zdecydowanie lepsze widoki ze szlaku grzbietowego bo nawet Tatry mogła dojrzeć, ale u nas też nie było źle. Powrót trochę jak na biegach na orientację – leśnymi ścieżkami.

Nawet tabliczka jest

Nawet tabliczka jest

Na wierzchołku dałoby się rozbić całe miasteczko namiotowe

Na wierzchołku dałoby się rozbić całe miasteczko namiotowe

Posted on 09/06/2019, in Górki i pagórki and tagged , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: