Kasprowy piechotką


Droga do raju

Budzik ustawiony na 2:45 i po wyjątkowo krótkiej i słabej nocy staramy się sprawnie zebrać i dojechać do Kuźnic. Jest mocno rześko, jak na porę roku, termometr w Zakopcu pokazuje raptem 7*C, a rozgrzać szybszym marszem się nie możemy żeby Norbert za nami nadążył.

Ruch w Dolinie Jaworzynki jeszcze niewielki, chyba po raz pierwszy idziemy tędy jak jest widno. Możemy podziwiać wystający ponad chmury szczyt Babiej Góry, a później panoramę Tatr od Bielskich do Świnicy. Im bliżej schroniska i godzina późniejsza tym więcej kwiatków na szlaku np: „Wejdziemy najpierw na ten szczyt Krab, a później na jakiś kolejny”, wydrukowane same szlaki na kartce A4, albo „Wszyscy tutaj idą to chodźmy”. W Murowańcu podczas kawy i sporej porcji szarlotki obserwujemy pogodę i korygujemy plan. Pierwotnie zakładaliśmy przejść przez Liliowe, Beskid, Kasprowy i zielonym do auta, jednak szybko zbierające się chmury słusznie skłoniły nas do skrócenia trasy i atakowania Kasprowego Wierchu najkrótszym szlakiem. Z każdą minutą chmury coraz bardziej zasłaniają szczyty, a w rejonie wierzchołka, tylko czasami coś się odsłania.

Sucha Przełęcz pod Kasprowym Wierchem

Kolejka przywozi w góry kolejną porcję kwiatków, większość ubrana jak na pokaz mody, albo jakby się wybierali do galerii handlowej i nie trafili. Najlepsze jest to, że płacą ok 100 zł za wjazd i zjazd tylko po to żeby zapalić papierosa przy koszu na śmieci obok kolejki, albo zjeść to co akurat w wieźli ze sobą. Nie brakuje też oburzenia, że na dole nie ma kamerki pokazująca co widać ze szczytu bo jakby wiedzieli, że są chmury to by nie wjeżdżali… Szybko uciekamy z tego miejsca i odpoczynek postanawiamy zrobić gdzieś niżej.

Rycerz buja w obłokach

Na zielonym szlaku kolejna porcja kwiatków, począwszy od plażowego obuwia i reklamówek po zapytania w rejonie Myślenickich Turni czy na szczycie jest dużo ludzi… Chciałoby się odpowiedzieć, że zanim tam dojdzie to już nikogo pewnie nie będzie:)

Norbert prawie całą trasę pokonał na własnych nóżkach (został nawet pochwalony przez przewodnika), całość miała zająć 6:30, zajęła 9:30, więc całkiem nieźle. Do auta docieramy dokładnie w momencie jak zaczyna lać… ciekawe czy mocno podlało masę kwiatków w Tatrach?

Trasa, wycieczka, pogoda, wszystko na duży plus. Przy okazji Norbert podczas wycieczki skojarzył mi się z takim jednym osobnikiem, chodzi, biega, nawet jak już brakuje mu sił to gada i śpiewa na okrągło… Ciekawe kiedy zacznie gustować w schroniskowych kiełbasach?

Posted on 19/06/2019, in Tatry Polskie, Tatry Zachodnie and tagged , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Artur Szymanowski

    Brawa dla małego:)

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: