Pasterze Wołoscy po przejściach


Tylko północne ramię. Niewyobrażalne i nieprzedzieralne wiatrołomy i najgorsza kosówka jakie mogą istnieć. Tak bliski kontakt z przyrodą, że aż łzy same napływały do oczu. Siniaków jak u przedszkolaka po dobrej zabawie, mnie gałąź odbiła w czoło i wyglądam jak hinduska, tempo 40 min/km (bez przerwy 9 godzin).

Tak mniej więcej to wyglądało:

Nawigacja we mgle

Nawigacja we mgle

Wiatrołomy

Wiatrołomy

Kosówka

Kosówka

Widoki

Widoki

Zdjęcie z flagą - bo w końcu świętujemy

Zdjęcie z flagą – bo w końcu świętujemy

Niedosyt, bo miało to wszystko wyglądać trochę inaczej, ale widoki uratowały dzień, a poza tym najbardziej cieszy fakt, że wróciliśmy prawie cali i zdrowi.

Przy okazji – widziałem swoje drugie widmo Brockenu, więc jeszcze jedno by się przydało:)

Posted on 12/11/2019, in Tatry Polskie, Tatry Wysokie and tagged , , , . Bookmark the permalink. 2 Komentarze.

  1. Artur Szymanowski

    Czyżby szlak się niespodziewanie skończył i trzeba było sobie radzić? 😉 Warunki do chaszczowania wybraliście idealne, jeszcze ten świeży śnieg, który na pewno nie ułatwiał 😉 No to teraz musisz częściej chodzić w „odpowiednich” warunkach by polować na trzecie widmo.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: