Aż żal, że nie przyszła żadna burza…


Albo chociaż ulewa. Ochłodzenie, gradobicie… cokolwiek. Żal, że nie wyłożyliśmy się na którejś ze słonecznych polan wierząc porannym prognozom, że o 16 zaczną się burze.

Mega mrowisko

Mega mrowisko

Nie jest łatwo szukać ciekawych tras w obrębie 150 km od domu gdzie nas jeszcze nie było. Miała być Słowacja, ale jednak odwiedziliśmy Beskid Sądecki. Wystartowaliśmy z Łomnicy Zdrój dopiero o 9:30, słońce mocno przygrzewa, powietrze stoi, pora ruszać w górę. Idziemy zieloną ścieżką dydaktyczną w stronę żółtego szlaku, wraz z robieniem wysokości mamy coraz lepsze widoki i nawet wypatrzyliśmy Tatry przebijające się przez chmury. Ta droga ewidentnie nie jest chodzona bo po wyjściu z lasu trafiamy na jakieś trzęsawiska gdzie ścieżka zanika i nijak nie możemy wypatrzeć oznaczeń. Idziemy na azymut i po kilku minutach wracamy na szlak. Na polanie za Groniem robimy pierwszą przerwę śniadaniową.

Wzdłuż ścieżki płynie Łomnicka

Wzdłuż ścieżki płynie Łomnicka

Spojrzenie na Góry Lubowelskie, czyli Słowacki Beskid Sądecki

Spojrzenie na Góry Lubowelskie, czyli Słowacki Beskid Sądecki

Tutejsze motyle mają chyba ADHD, ciężko je uchwycić

Tutejsze motyle mają chyba ADHD, ciężko je uchwycić

Gdy doszliśmy do kolejnej polany stwierdziliśmy, że trzeba przyspieszyć kroku i nie mamy szans żeby zdążyć przed deszczem do samochodu. Na północy i zachodzie gęste chmury, zerwał się wiatr, Norberta teraz trochę noszę, trochę sam zasuwa, staramy się skracać czasy żeby jednak być w miarę nisko na wypadek burzy. Nie chcemy powtórki z Modyni. Mijamy kolejne hale, gdy wchodzimy do lasu budzimy chmary małych muszek. Na początku myśleliśmy, że to pyłki, ale jednak okazało się, że to małe istoty ze skrzydełkami które w niezliczonych ilościach obsiadają nas i wlatują dosłownie wszędzie. Przy okazji taka mała dygresja, jak szliśmy przez las to widzieliśmy przy szlaku sporo krzyży i to nawet w miarę zadbanych, ze zniczami, kwiatami. Domyślam się, że większość to pamiątka po walkach jakie tutaj się toczyły w I i II WŚ, ale jeden krzyż z tabliczką na drzewie przykuł moją uwagę bardzie. Zginęło tutaj młode małżeństwo… zostali potrąceni rowerem… w 1961 r. Jakiego trzeba mieć pecha żeby w górach w latach ’60 gdy jednak rowerów aż tyle nie było zginąć od czegoś co jednak nie jest ekstremalnie niebezpieczne?

Wracając do drogi to polany kusiły, wręcz nalegały żeby się wyłożyć z zimnym browarem do słońca i podziwiać widoki. No i znowu widziałem traszki w kałuży:)

Po co wchodzić na szczyt skoro jest tyle widokowych miejsc po drodze?

Po co wchodzić na szczyt skoro jest tyle widokowych miejsc po drodze?

Po 3 godzinach z haczykiem zdobywamy Wierch nad Kamieniem. Ewa z Norbertem robią krótki piknik, ja lecę na poszukiwanie jaskini Niedźwiedziej, która znajduje się ok 300 m poniżej szczytu. Jaskinię odkryto dopiero w 1988 roku, pomiary wykazały, że ma 340 metrów długości i 28 głębokości. Po odkryciu tzw. Skalnej Pułapki długość jaskini wzrosła do 611 metrów, niestety po zawale długość wróciła do ok 300 metrów. Droga do jaskini jest dobrze oznaczona, zaglądnąłem w sumie tylko kilka metrów w głąb, bo ani nie sprawdzałem szczegółowego planu jaskini, ani nie nastawiałem się na eksplorację i przeciskanie się w pojedynkę.

Otwór wejściowy jaskini Niedźwiedziej

Otwór wejściowy jaskini Niedźwiedziej

Korytarz wejściowy

Korytarz wejściowy

Teraz muszę trochę pobiegać bo Ewa z Norbetem nie tracili czasu i szybko ruszyli w stronę schroniska na Hali Łabowskiej. Po drodze mijamy jeszcze odbicie do Czarci Kamienia, a następnie bazy oddziału „Żandarmeria”, ale ze względu na zapowiadane burze wolimy nie ryzykować i nie tracić czasu na odbicia ze szlaku. Może następnym razem.

Schronisko z powodu Covid-19 działa częściowo, czyli jedzenie i picie przez okienko, przez drzwi jedynie do łazienki.

Uzupełniamy energię i wypatrujemy Romana Ficka… dopiero w domu sprawdziłem, że jeszcze nie wystartował i na chwilę obecną minął Bacówkę w Bartnem. Tutaj link do śledzenia.

Schronisko na Hali Łabowskiej

Schronisko na Hali Łabowskiej

Jedno z wielu miejsc w okolicy przypominające II WŚ

Jedno z wielu miejsc w okolicy przypominające II WŚ

Posileni naleśnikami i szarlotką ruszamy niebieskim szlakiem w dół. Słońce cały czas przyjemnie świeci, widoki niczego sobie i po tych kilku godzinach sielanki następuje cięcie.

Norbert wesoło hasał ścieżką przez polanę, a Ewa złapała Go dosłownie kilkadziesiąt centymetrów przed młodą, brązową żmiją zygzakowatą. Żmija zaraz się ewakuowała, ale jeden krok więcej na bank obydwoje nie byliby zadowoleni ze spotkania. Jak czytaliśmy później na necie to w sumie najniebezpieczniejsze połączenie – młoda żmija ma silniejszy jad, a dziecko mniejszą masę po której toksyny się rozchodzą. Na zawał nie padliśmy, ale resztę nasłonecznionych miejsc przeszliśmy czujniej. Później zaczęło się strome zejście w dół i przyznam uczciwie – ciekawe. Taka Sądecka Lackowa, tylko dużo dłuższa i kamienista. Jak ktoś będzie szukać ambitnego podejścia w okolicy to polecam (z Łomnicy Zdrój). Szlak jest na prawdę długi i wymagający, a z pięciolatkiem trzeba uważać jeszcze bardziej. Po ponad godzinie od schroniska mamy kolejną przeszkodę do pokonania – Łomniczankę. Normalnie pewnie po kamieniach można by przeskoczyć raz, dwa, ale ostatnie opady sprawiły, że musieliśmy poświęcić sporo czasu żeby zbudować sobie jako takie przejście, a i tak nie uniknęliśmy zalania butów. Potok nie był wybitnie szeroki, ale na tyle rwący, że przesuwał nawet kilkunasto kilogramowe kamerdole. Tutaj akurat dobrze, że nas deszcz nie złapał. Dalsza droga to już szutry i asfalt. Kolejne miejsce na mapie gdzie odcisnęliśmy podeszwy butów.

Wracając już samochodem, mieliśmy takie uczucie „kurcze, kiedyś tu byliśmy. Gdzieś szliśmy. Ale gdzie?” I chwilę później olśnienie – Kierat 2019! I nagle się zrobiło smutno, że w tym roku raczej nie ma szans na tą świetną imprezę.

Posted on 29/06/2020, in Górki i pagórki, Jaskinie and tagged , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: