Halny nas wywiał z Małej Łąki do Strążyskiej


Pierwsi na szlaku

Pierwsi na szlaku

Budzik zadzwonił o 4:00. Na drzemkę nie mieliśmy co liczyć bo 5 sekund później był u nas Norbert z okrzykiem JEDZIEMY W GÓRY! Nie ma, że chce się spać, obiecałeś dziecku, że pojedziemy w nocy to trzeba się ruszyć.
Z parkingu przy Groniku wychodzimy ok 7:30, jest zimno i pada, na szczęście po krótkiej chwili rozgrzewamy się na podejściu, a chmury się rozwiewają. W lesie wieje dosyć mocno, ale spokojnie można iść, problem pojawił się gdy doszliśmy do Wielkiej Polany. Wyglądało to jak biały szkwał. Próbujemy się przebić, biorę Norberta na ręce żeby wiało mu w plecy, ale wiatr osiąga pewnie koło 100 km/h i przejście długiej otwartej przestrzeni nie jest najprzyjemniejsze. Patrzę do tyłu na czerwoną od uderzeń drobinek lodu i śniegu twarz Ewy (a może po prostu była zła) i postanawiamy zawrócić i zbunkrować się w lesie na biwak z cichą nadzieją, że wiatr się uspokoi. No dobra nadziei może nie mieliśmy, ale było jeszcze wcześnie i bez sensu byłoby wracać tak szybko. Mus, herbata, czekolada i Norbertowi wraca humor, ja lecę na polanę z aparatem, a Ewa obmyśla dalszą trasę.

Dolina Małej Łąki i halny zimą

Dolina Małej Łąki i halny zimą

Wybór pada na kółeczko wokół Łysanek z zahaczeniem o Siklawicę spod której kiedyś zaliczyliśmy wycof. Tzn piwo było ciekawsze niż stanie w kolejce do wodospadu. Najpierw jednak było trzeba podejść trochę do góry na przełęcz w Grzybowcu i pokonać kilka mniejszych polanek po drodze.

Na odsłoniętych przestrzeniach było lepiej niż w Kieleckim

Na odsłoniętych przestrzeniach było lepiej niż w Kieleckim

W okolicach przełęczy spotykamy pierwszych ludzi tego dnia, większość to biegacze. Ta część wycieczki to sporo schodów, oraz mniejsze, lub większe zaspy na szlaku. Temperatura skoczyła powyżej zera, więc przynajmniej buty dobrze siadają i nie ma glazurki przy strumieniu.

Docieramy do Doliny Strążyskiej, odfajkowujemy Siklawicę, która tego dnia wygląda mizernie i ruszamy w stronę auta. Cały dzień halny niemiłosiernie hałasował i rozrabiał w Tatrach, jak później się dowiedzieliśmy w tym czasie na Kasprowym osiągał ponad 170 km/h, uszkodził kampera na Gubałówce i połamał drzewa zamykając szlak do Morskiego Oka.

Łysanki

Łysanki

Prysznic pod Siklawicą?

Prysznic pod Siklawicą?

Co to jest?

Co to jest?

W drodze powrotnej oglądamy na niebie spektakl z masą różnych kolorowych chmur, a przed Krakowem dostrzegamy coś takiego jak na zdjęciu powyżej. Ktoś ma jakiś pomysł co to może być? Widziałem promienie słoneczne rozchodzące się podobnie, ale tutaj smugi są wyraźnie ciemne, a później pokazała się pojedyncza jeszcze ciemniejsza skierowana pod innym kątem i w drugą stronę.

Posted on 30/12/2020, in Tatry Polskie, Tatry Zachodnie and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Artur Szymanowski

    Myślę że to podświetlone przez promienie słońca od góry chmury. I przez to dało to taki ciekawy efekt.

Autora najbardziej cieszą komentarze...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: