Category Archives: Zachody

Zachody słońca

Wszędzie jest dalej niż się wydaje – Kierat 2019


Rok temu, po wycofaniu się przed 10 PK powiedzieliśmy sobie, że w 2019 wracamy na Kierat i będziemy lepiej przygotowani. Veni, Vidi, Vici!

W tym roku psychikę łamała Przehyba

Read the rest of this entry

Kierat 2018 – Pierwsze takie wyzwanie


25-27 Maja 2018 r. odbył się XV Międzynarodowy Ekstremalny Maraton Pieszy KIERAT. Zarówno dla mnie, jak i dla Ewy był to pierwszy udział w tego typu imprezie, ale chyba nie ostatni.

Relacja na chłodno, chociaż w czasie i zaraz po biegu było gorąco od emocji.

Przed startem

Read the rest of this entry

Pełna!


Po lewej w chmurach - Tatry

Po lewej w chmurach – Tatry

Szczyt Wielkiej Pustej kiedyś tam pojawił się jako pomysł na luźny, daleki wypad. 2,5 godziny jazdy w jedną stronę, ale czy na pewno wyszło tak luźno?

Read the rest of this entry

Czyszczenie kanałów


Najpierw Miednica za IV+, która wygląda jak typowy kanał podmiejski, a następnie prostowanie Prawego Kanału VI.1+ już bez rysy. W dalszym ciągu nie wiem czy  był to w 100% właściwy przebieg drogi, ale na dzisiaj jestem usatysfakcjonowany.

Nielepice masakrują palce

Nielepice masakrują palce

Read the rest of this entry

Pogoda rozdała karty – wycof po raz drugi


23.05.2013, 4:00 – dzwoni budzik. Ok 5 jedziemy busem do Krakowa, jakąś godzinę później siedzimy już w pseudo pospiesznym do Zakopanego i o 8:40 startujemy z dworca. W planie mamy dojść Doliną Jaworzynki do Murowańca i następnie w ciągu trzech dni zrobić Grań Tatr Zachodnich.

Przełęcz Liliowe - tutaj zaczęła się zabawa ze śniegiem, wiatrem i mgłą:)

Przełęcz Liliowe – tutaj zaczęła się zabawa ze śniegiem, wiatrem i mgłą:)

Read the rest of this entry

Małe jest piękne – 2429


15 godzin akcji górskiej, 20 godzin łącznie z przejazdem, wschód, szczytowanie, piękne widoki, błądzenie w ciemnościach i skrajne wyczerpanie. Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo uda mi się opisać odczucia jakie nam towarzyszyły we wtorek. Zaczęło się standardowo, zadzwonił budzik oznaczający wybicie 3:00. Zwlekamy się z łóżka, lekkie śniadanie, kawa i w niezniszczalnym Bravo obieramy kurs do Tatrzańskiej Polanki. Na zakopiańskich serpentynach jedzie przed nami jakiś wielki dziwoląg białym zdezelowanym busem obklejonym napisami JAHWE, CZŁOWIEK – NIEWIASTA, SZATAN=ZŁO itp. przerażające co ludzie mają pod kopułą! Dojeżdżamy na miejsce i kierujemy się dobrze znanym zielonym szlakiem w stronę Śląskiego Domu. Przed wejściem do lasu mamy przyjemność podziwiać wschód słońca nad Słowacją i Tatrami Niżnymi, jest pięknie!

Jest warun!

Read the rest of this entry

<span>%d</span> blogerów lubi to: