Góry z maluchem

Spis treści:

1 Jak się nosimy i wozimy

a) fotelik-nosidełko 0+

b) fotelik do samochodu

c) wózek

d) chusta

e) nosidło szmaciane na brzuch i plecy

f) nosidło turystyczne

 

1. Jak się nosimy i wozimy.

Nosidełko które można wpiąć w samochodzie i do wózka. Tutaj akurat na siłowni

a) Zanim przyjdzie pora na normalny fotelik to takiego malucha 0+ można przewieźć np w nosidełku które ma opcję zapięcia w samochodzie. My korzystamy z wózka biegowego X-Lander X-run i w zestawie było właśnie nosidełko, gondola, spacerówka, zapięcia i folia na wypadek deszczu. Sprawdził się.

  • Fotelik z niemowlakiem powinien być zapięty tyłem do kierunku jazdy
  • Najbezpieczniejsze miejsce jest z tyłu za fotelem pasażera
  • Dziecko w takiej pozycji może spędzić 2 godziny, później powinniśmy zrobić ok 20 minutową przerwę
  • Przerwy w czasie jazdy przeznaczamy na wzięcie maluszka na ręce (kontakt,zmiana pozycji), przewijanie (chyba, że ryzykujemy odparzenia i lubimy jeździć na sygnale), karmienie (jak wcześniej tylko bez odparzeń)
  • Przewijanie w lecie nie stanowi problemów (zamiast na przewijaku, kładziemy dziecko na kolanach głową do siebie), zimą jedna osoba gimnastykuje się z tyłu, dziecko leży na tylnych siedzeniach (dobrze mieć ze sobą podkład higieniczny)
  • Na prawdę warto zrobić przerwę jeżeli niemowlak się tego domaga, nawet jeżeli zostało nam 20 minut do celu, możliwe, że będziemy mieli mniej do sprzątania, ominie nas długie uspokajanie, a dziecko będzie szczęśliwsze i pozwoli w ciszy dojechać

 

Fotelik samochodowy Recaro Young Sport

b) Fotelik samochodowy żeby dostać się w góry to rzecz oczywista, modeli jest masa, a to czy są bezpieczne i jak wyglądają zależy już tylko od tego jak bardzo zagłębiliśmy w sprawdzenie fotelika i jaki budżet planujemy przeznaczyć na miejsce w którym nasza pociecha będzie spędzała niekiedy pewnie kilka godzin w ciągu dnia, jadła, spała i… nie marudziła:) Trzeba poza bezpieczeństwem wziąć pod uwagę czy można go rozłożyć do drzemki, czy jest wygodny i zapewnia komfort termiczny (główka podczas snu lubi się spocić) i jak łatwo go posprzątać. To jak może wyglądać fotelik po posiłku pewnie już niejednego rodzica przyprawiło o opad szczeny i nie jeden pewnie pomyślał, że prościej by było spalić fotelik niż go doczyścić. My się zdecydowaliśmy na fotelik Recaro Young Sport, jest to model w którym zdejmuje się dodatkowe ochraniacze i poduchy w miarę jak dziecko rośnie. Jest to fotelik docelowy, który może służyć do końca okresu w którym dziecko musi jeździć w foteliku samochodowym). Zapinanie i ustawianie jest proste, a materiał całkiem nieźle znosi zabrudzenia i można doczyścić go nawet po mięsku, czy sokach.

Spostrzeżenia:

  • Najbezpieczniejsze miejsce jest z tyłu za fotelem pasażera.
  • Na przednim fotelu dobrze jest zamontowań płachtę żeby zabezpieczyć go przed skopaniem

 

Dobra fura nie jest zła

c) Wózek – temat rzeka. Jeżeli myślimy o zabieraniu naszej pociechy „na przejażdżkę” w góry to na pewno zapomnijmy o wózkach typu parasolka ; z małymi kółkami ; wszystkimi skrętnymi ; z przesuniętym zbyt wysoko środkiem ciężkości. Oczywiście można ryzykować i męczyć się nawet na asfaltowej drodze do Morskiego Oka, ale chyba nie o to chodzi żeby się z wózkiem siłować i ryzykować wywrotkę, a o wiele ciekawsze przygody mogą nam dostarczyć wózki bardziej terenowe/biegowe. Widziałem w różnym terenie kilka rodzajów wózków i pierwsza najważniejsza rzecz na którą należy zwrócić uwagę to duże, pompowane koła (przynajmniej dwa nie skrętne), kolejny istotny aspekt to jak nisko mamy zawieszenie, czyli najczęściej koszyk na ubranka, jedzenie i tonę innych niezbędnych rzeczy (w naszym X-Landerze jakby było parę centymetrów prześwitu więcej to na pewno nie zaszkodziłoby, ale i tak jest nieźle). Rzecz o której na ogół się nie myśli – hamulec ręczny (doceniłem dopiero na stromych zboczach). Nie zależnie od tego czy mamy gondolę, czy spacerówkę, dobra amortyzacja przekłada się na komfort i zdrowie dziecka (dobrze się sprawdzają systemy działające na zasadzie podwieszania, wtedy dziecko wisi trochę jak na hamaku). Na wypadek załamania pogody dobrze mieć ze sobą folię na wózek ( i pamiętajmy o wentylacji), jeżeli jest ciepło to aby uchronić malca przed latającym robactwem, należy zabezpieczyć wózek siatką (pomijając muchy i komary to taka siatka zapobiegła raz wleceniu szerszenia do wózka). Wychodząc poza elementy które otaczają dziecko mamy drążek za który pchamy i fajnie jest mieć możliwość dopasowania go do odpowiedniej wysokości ; podwieszana podręczna torba – jak dla mnie rzecz absolutnie genialna, wpina się szybko do drążka, mamy w kilku kieszeniach miejsce na dokumenty, telefony, jedzenie, napoje, apteczkę, ubranka i nie ma ryzyka, że się ubrudzi pod wózkiem (plus jeszcze jeden torba ma pasek więc możemy ją również przerzucić przez ramię). Wszyscy którzy korzystali z naszego X-Landera byli zadowoleni z tego jak się go prowadziło, zaliczyliśmy w wózku min. Morskie Oko po lodzie, niejedno strome, kamieniste podejście, biegi do 2 godzin, deszcze, śnieg, wjeżdżanie i zjeżdżanie po schodach w bloku. Przyznam się szczerze, że miałem obiekcje czy warto brać taki wózek, ale była to jedna z lepszych rzeczy która pozwoliła nam utrzymać aktywność turystyczną i biegową. Długa podróż i wyboista droga w wózku? Dla Norberta to nie był problem, chrupki, woda, obniżenie oparcia i spanie – wypoczęte dziecko, w dobrym humorze budzi się jak się zatrzymujemy na miejscu:) Kiedyś znajomy który ma wózek innego producenta, cztery, a nie trzy kółka, ale też terenowy i nadający do biegania stwierdził, że takie wózki to i po błocie pojadą – obydwa modele się sprawdziły nawet na szlakach gdzie błoto zalewało buty. Korzystamy z modelu X-Lander X-Run zestaw z gondolą, spacerówką, nosidełkiem/fotelikiem samochodowym i nie przychodzi mi nic do głowy co można by w tym wózku ulepszyć… no dobra, są wózki po kilkanaście tysięcy które można traktować również jako rower, ale preferuję poruszanie się pieszo.

Spostrzeżenia:

  • Duże, pompowane, nieskrętne koła sprawdzają się zarówno w biegach jak i na spacerach w każdym terenie
  • Oprócz wózka pamiętaj o dopasowanej folii przeciwdeszczowej i siatce przeciwko owadom

d) wkrótce:)

Z nosidełkiem w Tatry

e) Korzystaliśmy z nosidła firmy Zaffiro, na początku dodatkowo używaliśmy wkładki. Nosidło sprawdziło się na wszelkich górskich i nie-górskich spacerach, należy pamiętać jedynie o kilku istotnych warunkach. Po pierwsze i najważniejsze to nosidełka używamy od 3 miesiąca życia dziecka kiedy może już utrzymać samodzielnie główkę. Jeżeli nie chcemy fundować dziecku bólu kręgosłupa nośmy je z przodu, face-to-face. Kiedy dziecko jest starsze można rozważyć noszenie dziecka tak żeby widziało to co przed nim, natomiast odradzałbym korzystanie z tzw. wisiadeł, gdzie cały ciężar dziecka spoczywa na jego genitaliach, nogi dyndają nie mając oparcia (dziecko nie może zrobić żabki), a dodatkowo kręgosłup jest przeprostowany. Przy wyborze nosidła należy zwrócić uwagę na jakość szwów i klamer (żeby wytrzymały kilkudziesięcio minutowy marsz), szerokość ramion (chyba, że lubimy jak nam się coś wżyna w barki), kieszenie (dobre miejsce np. na chusteczki nawilżane)

Spostrzeżenia:

  • Kiedy już wybierzesz wygodne, praktyczne i bezpieczne nosidło, poćwicz wkładanie, wyjmowanie i spacerowanie z dzieckiem w domu żebyście na wycieczce mogli odpoczywać, a nie stresować nową sytuacją.

Norbert na Gorcu urządził sobie drzemkę

f) Od grudnia 2015, czyli w okolicach 11-12 miesiąca Norberta, zmieniliśmy środek transportu na PRAWDZIWE nosidło turystyczne:) Deuter Kid Comfort II, towarzyszy nam przy każdej dłuższej wycieczce, czy to po dolinach, czy w góry. Sprawdza się bardzo dobrze i mimo intensywnego użytkowania nie rozpada się, a trzeba pamiętać, że małe rączki nie lubią nudy i w czasie wycieczek łapią za wszystko co jest w ich zasięgu. Po dwóch latach użytkowania mamy puszczone szwy przy poduszce na której śpi, okienku w pelerynie przeciwdeszczowej i … to tyle.

Jeżeli chodzi o funkcjonalność to kieszenie są tak rozmieszczone, że mamy do nich wygodny dostęp, mieszczą wszystko co jest potrzebne dziecku w czasie wycieczki, plus trochę rzeczy rodziców, oprócz tego miejsce na bukłak. W nosidle mamy dwie kieszonki na pasie biodrowym (chusteczki/klucze), jedną głęboką zapinaną na zamek z tyłu na dole (pieluchy, ubranka na przebranie,wałówka), jedna na plecach zapinana na zamek (pomieści dokumenty i czołówki), oraz boczne siateczkowe (butelka na wodę, chusteczki), zdejmowany daszek z kieszonką na pelerynę

Regulowane ramiona, wysokość siedziska i pas biodrowy sprawiają, że nosidło można dopasować zarówno do noszącego, jak i noszonego. Do dźwigania trzeba się przyzwyczaić, ale środek ciężkości można ustawić blisko siebie i wtedy idzie się dużo lżej, na ogół ja chodzę z nosidłem, ale Ewa kilka razy też niosła Norberta, więc nie jest ono skierowane jedynie do mężczyzn. Przy obecnych 15 kg żywej wagi, 2 kg płynów i kilku dodatkowych w postaci „rzeczy niezbędnych” mamy do noszenia całkiem pokaźny ładunek, po dwóch pełnych sezonach napiszę ze swojego doświadczenia, że ramiona i plecy bardziej dawały mi się we znaki na początku, kiedy Norbert ważył sporo mniej. Po jednej – dwóch godzinach noszenia przerwa już była wskazana, później obręcz barkowa się wzmocniła i dopiero od kilku miesięcy dają się we znaki nogi i znów po kolejnych dwóch godzinach cieszę się na przerwę:)

Co do samopoczucia dziecka – albo śpi wygodnie, a my idąc zapewniamy mu przyjemne kołysanie, albo obserwuje okolicę (nie utrudnia tego ani daszek, ani peleryna).

Spostrzeżenia:

  • Do nosidła można przywiązać dodatkową poduszkę i dziecko może wygodnie opierać głowę do snu zarówno na tej przed sobą, jak i z boku, a my nie boimy się obtarć o taśmy.
  • Używamy małej peleryny na górną część nosidła, parę razy żałowaliśmy, że nie zainwestowaliśmy w dłuższą osłaniającą również nogi, ale zwykłe peleryny ratują sprawę. Natomiast jeżeli macie przed sobą jeszcze dużo wycieczek nosidełkowych i nie zważacie na pogodę – zainwestujcie tą stówkę i dokładniej zabezpieczcie dziecko.
  • Do gumek od daszka można przywiązać siatkę z chrupkami, co daje nam spokój na jakiś czas, a dziecko może delektować się widokami i skubać chrupki.
  • Dobrze wyreguluj nosidło przed wycieczką – 2 minuty poświęcone na początku uchronią nas przed bólami spowodowanymi poluzowanym paskiem, albo krzywo siedzącym dzieckiem.
  • Używaj kijków – na prawdę pomagają
%d blogerów lubi to: