Archiwa blogu

Od kiedy na Babiej Górze jest asfalt?


Przecież Babia Góra + asfalt + widok na Tatry to gwarancja dzikich tłumów!

Tatrzańskie wyspy ponad morzem chmur

Tatrzańskie wyspy ponad morzem chmur

 

Read the rest of this entry

Bieganie i wędrowanie


Tym razem będzie kumulacja kilku akcji górskich, które zaczęły się już tydzień temu (przynajmniej dla Ewy).

Na dobry początek Ewa korzysta z urlopu wbiegając na Babią Górę podczas gradobicia.

Kilka dni później, w czwartek przebiega 20 km z Żabnicy przez hale Redykalną, Lipowską, Rysiankę i dalej niebieskim trawersując masyw Pilska. Dla odmiany tym razem był zaduch przed burzą. Kiedy Ewa się męczy na podbiegach błotnych szlakach, ja miałem ochotę wyrównać porachunki z Łoskiem.

Bieganie przy takich widokach jest lepsze niż między blokami po mieście

Bieganie przy takich widokach jest lepsze niż między blokami po mieście

Read the rest of this entry

Podsumowanie roku 2019


W tym roku już pewnie nic nie uda się podziałać, więc czas na skromne podsumowanie.

Jak do tej pory mój najbardziej biegowy rok.

Dni w Tatrach: 4

Ogólnie dni w górach: 15

Dni w skałach: 2

Biegi: 4

Sokolica nocą

Sokolica nocą

Read the rest of this entry

Królowa od tyłu


Ciężko znaleźć coś oryginalnego żebyśmy w Trójkę mogli zdobywać szczyt, nie jadąc przy tym 3 godziny w jedną stronę, a jednocześnie żeby to nie była kapusta która wybitnością jest porównywalna do kopca kreta. Trochę główkowania i rzucam pomysł kolejnego wejścia na Babią Górę, lecz tym razem od strony słowackiej. O dziwo, wcale nie jedzie się dłużej niż do Zawoji. Wieczorem wprowadziliśmy lekkie korekty, że będziemy stratować jednak z Lipnicy Wielkiej i mimo, że całość miała zabrać więcej czasu, to najpierw wejdziemy na Diablak, a następnie przez Cyl do Słonej Wody.

Wszystko poszło nie tak... nie zabłądziliśmy, nie załamała się pogoda, nawet w chmurę nie weszliśmy

Wszystko poszło nie tak… nie zabłądziliśmy, nie załamała się pogoda, nawet w chmurę nie weszliśmy

Read the rest of this entry

Baby góra


Z Sokolicy w stronę naszego celu

Dzisiaj będzie krótko i zwięźle.

Read the rest of this entry

Plany były ambitne:) Orlica i Szczeliniec Wielki


W końcu doczekałem się urlopu, w planach okolice Kłodzka, ale trzeba było się rozgrzać. Padło na Królową Beskidów i po raz drugi w tym roku wchodzę na Babią Górę (1725 m n.p.m.). Przy okazji trafiamy akurat na oficjalne zamknięcie sezonu letniego i rozpoczęcie jesiennego, wcześniej z Mańkiem otwierałem lato 2010:) Słoneczko świeciło, na szczycie wiało i znowu nic nie było widać więc szybko schodzimy tym razem cały czas trzymając się żółtego szlaku.
Prosto z Zawoji ruszamy do Dusznik Zdroju z opcjonalnym postojem w Głuchołazach. Trasa mija przyjemnie i szybko na regularnym przekraczaniu prędkości i ok 22 meldujemy się w Dusznikach. Niestety schronu nie udało nam się znaleźć i noc spędzamy w samochodzie. Wstajemy połamani i zmarznięci skoro świt i zaczynamy zwiedzanie rynku (schronisko było czynne od 10:00).
Śniadanko, piweczko, leżakowanie… i to tyle pierwszego dnia.

Zestaw Prawdziwego Turysty

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: