Archiwa blogu

Orłowa Trail 2020


Może nowe profilowe?

Najpierw przygotowywałem się do 100 kilometrowego Kieratu. Kiedy covidowe słupki zaczęły rosnąć, planowano przesunięcie biegu na wczesną jesień, ale skończyło się na definitywnym odwołaniu.

Read the rest of this entry

Zimowe Beskidy na szybko


Dawno nie byłem w górach, teraz też tylko przelotem, ale i tak było fajnie.

Błotny zbieg z przełęczy Kołowrót

Błotny zbieg z przełęczy Kołowrót

Read the rest of this entry

Motylem byłem ale przytyłem


W ostatni piątek otwarliśmy sezon wspinaczkowy, nie spodziewam się armat w tym roku, ale każda wizyta w skałach jest lepsza niż siedzenie w domu. Na rozgrzewkę pobawiliśmy się w Dubiu, Norbert najpierw na sztucznej ścianie ćwiczył trawersy, później wędkował Domek Biedronek III i w połowie drogi rodzice powiedzieli żeby już zjeżdżał co nie sprawiło tyle radości co wspinanie. Ewa trochę z dołem, trochę na wędkę, ale generalnie rozbija się o to, że buty są za ciasne i znowu trzeba wymienić;) Ja założyłem wędkę na wymienionej wcześniej trójce, a na ostatnie chwile w skałach wbiłem się w Debiut w Dubiu V, po kilku ruchach przypomniałem sobie, że już kiedyś się do tej drogi wstawiałem i nie puściła… Teraz też nie puściła i to chyba nawet w tym samym miejscu. Psycha siadła, lot mógłby być niefajny i ewakuowałem się z przedostatniego ringa. Cóż, może następną razą.

Później przyszły święta i tradycyjnie zrobiliśmy górski spacer, tym razem na Błatnią.

W mieście powietrze wyglądało dobrze, ale jak osiągnęliśmy pułap smogu, znowu było widać powietrze…

Read the rest of this entry

Bieg żółtym szlakiem na Równicę


Nie 3:30, tylko 1:28:48

Od kropki do kropki, cały żółty szlak poniżej półtorej godziny. Read the rest of this entry

Czupel który nie jest w Koronie Gór Polski i test aparatu


Widok z lasu też może być fajny

Nie jestem pewny, ale na szlak wchodziliśmy chyba ok południa…

Read the rest of this entry

Jak to w święta


No właśnie – święta, wolne, pogoda bez większego znaczenia… Więc tym razem podreptaliśmy na Klimczok.

2*C na dole, wszechobecne mleko, trochę śniegu, trochę wiatru, parę osób w schronisku i fajne 10 kilometrowe kółko udało się zrobić (z małymi offroadami). Warte odnotowania jest jeszcze spotkanie z koziołkiem na parkingu i poczęstunek wielkanocny w schronisku (bardzo sympatyczna inicjatywa).

Na początek było strome podejście obok Chaty Wuja Toma (uwaga na literówki)

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: