Archiwa blogu

Wszędzie jest dalej niż się wydaje – Kierat 2019


Rok temu, po wycofaniu się przed 10 PK powiedzieliśmy sobie, że w 2019 wracamy na Kierat i będziemy lepiej przygotowani. Veni, Vidi, Vici!

W tym roku psychikę łamała Przehyba

Read the rest of this entry

Reklamy

To już prawie drabina


Lubogoszcz

Weekend, słoneczna pogoda, wyjazd na spontanie i takie tam luźne łażenie po Beskidzie Wyspowym.

Read the rest of this entry

10 lat później…


Pierwszy wpis na blogu to Wielki L – Mięgusz wymięka! Pomysł zrobienia powtórki po dekadzie zrodził mi się w głowie kilka miesięcy temu, ale planowanie akcji szło jak po grudzie, więc zamiast cisnąć na siłę, wolałem spokojnie poczekać na odpowiedni moment.

Wielki L – czeka

Read the rest of this entry

Zamiast jechać na Baranie, lepsze jest wieży szukanie


Wspinaczka, rower, bieganie, grill, góry – majówka ma tylko 3 dni, a tyle udało się zrobić!

Stąd ruszyliśmy

Read the rest of this entry

Wycof z Lubonia


Dzisiaj myśleliśmy o jakimś kapuścianym zachodzie słońca. Smog Krakowski przesłaniał nam widoki z okna, więc mieliśmy mega pozytywną niespodziankę jak wyjeżdżając z Krakowa zobaczyliśmy, że się przejaśnia, mimo iż południe już minęło, a Tatry oglądaliśmy zaraz po zjeździe z obwodnicy.

W stronę Babiej Góry

Read the rest of this entry

Znaleźliśmy wielkie G, a nie szczyt


Wszyscy mówią, że spontany są najlepsze, tylko jak rano obdzwaniałem potencjalnych chętnych na sobotni ZTGM w Beskidzie Wyspowym to 50% leczy kaca i leży w łóżku, 25% opiekuje się tymi co leżą w łóżku i 25% ma już plany na kaca niedzielnego i musi być na miejscu max o 16… No nic, jedziemy naszą trzyosobową bandą na Modyń, kompletować dalej Diadem Polskich Gór.

Modyń 1029 m n.p.m.

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: