Archiwa blogu

Bieganie i wędrowanie


Tym razem będzie kumulacja kilku akcji górskich, które zaczęły się już tydzień temu (przynajmniej dla Ewy).

Na dobry początek Ewa korzysta z urlopu wbiegając na Babią Górę podczas gradobicia.

Kilka dni później, w czwartek przebiega 20 km z Żabnicy przez hale Redykalną, Lipowską, Rysiankę i dalej niebieskim trawersując masyw Pilska. Dla odmiany tym razem był zaduch przed burzą. Kiedy Ewa się męczy na podbiegach błotnych szlakach, ja miałem ochotę wyrównać porachunki z Łoskiem.

Bieganie przy takich widokach jest lepsze niż między blokami po mieście

Bieganie przy takich widokach jest lepsze niż między blokami po mieście

Read the rest of this entry

Tym razem 1111 m n.p.m.


Kolejny późny wyjazd w góry, tym razem na Jałowiec.

Wodospad Roztoki

Wodospad Roztoki

Read the rest of this entry

Jedni rozpoczynają rok szkolny, inni wypoczywają na urlopie


"Dworzec Beskidzki" - od 2010 roku niestety nieczynny

„Dworzec Beskidzki” – od 2010 roku niestety nieczynny

Ktoś sobie przypominał jak wygląda szkoła po dwóch miesiącach nieobecności, my przypominaliśmy sobie jak wyglądają góry. Tym razem padło na Małą Fatrę w której jeszcze nie bawiliśmy, po drodze w jedną stronę zahaczając o Beskid Żywiecki i Skalankę, a z powrotem o Zatorland.

Read the rest of this entry

Królowa od tyłu


Ciężko znaleźć coś oryginalnego żebyśmy w Trójkę mogli zdobywać szczyt, nie jadąc przy tym 3 godziny w jedną stronę, a jednocześnie żeby to nie była kapusta która wybitnością jest porównywalna do kopca kreta. Trochę główkowania i rzucam pomysł kolejnego wejścia na Babią Górę, lecz tym razem od strony słowackiej. O dziwo, wcale nie jedzie się dłużej niż do Zawoji. Wieczorem wprowadziliśmy lekkie korekty, że będziemy stratować jednak z Lipnicy Wielkiej i mimo, że całość miała zabrać więcej czasu, to najpierw wejdziemy na Diablak, a następnie przez Cyl do Słonej Wody.

Wszystko poszło nie tak... nie zabłądziliśmy, nie załamała się pogoda, nawet w chmurę nie weszliśmy

Wszystko poszło nie tak… nie zabłądziliśmy, nie załamała się pogoda, nawet w chmurę nie weszliśmy

Read the rest of this entry

Dziecku odmówisz?


W sobotę o 21:40 Norbert zaczął marudzić i płakać „W góly, w góly!”, cóż było robić? Zapytaliśmy kiedy chce jechać w góry, powiedział, że w nocy… budzik nie pamiętam czy na 3:30, czy 4:30 nastawiliśmy, ale i tak godzinę dłużej leżeliśmy w łóżku. Dopiero Ewa mówi, że już za jasno się robi. Zbieranie się poszło nam sprawnie jak na rodzinę z małym dzieckiem i ślamazarnie zarazem, jak na kogoś kto chce w nocy jechać w góry (czytaj minęła kolejna godzina zanim jechaliśmy). Plus spóźnionego wyjazdu jest taki, że jesteśmy wyspani, a i droga dzisiaj niedługa bo do Sopotni Wielkiej jest niecałe 100 km.

Pięknych widoków dzisiaj było pod dostatkiem

Read the rest of this entry

Wielka Raca odpaliła!


W ostatni weekend działaliśmy w Worku Raczańskim 🙂 Od dawna chciałem odwiedzić te rejony i w końcu nadarzyła się okazja. Pogoda w miarę dobra, czyli możliwe ulewy, więc urozmaicamy sobie trasę offroadem.

Długa droga przed nami

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: