Archiwa blogu

SKS!


Nie pojechaliśmy dzisiaj w skały ze względu na nadwyrężony bark Ewy. Mogliśmy, więc spokojnie pospać do tej, 7:30 kiedy dziecko zaczęło nas wyciągać z łóżka, ogarnąć mieszkanie i jak już było ok, zadaliśmy sobie pytanie – to, co dzisiaj robimy? Ponieważ przez okno zaglądało słońce, od razu padło hasło „góry”, Ewa wzięła pierwszą z brzegu mapę – Beskid Mały i Makowski… Łamana Skała.

Łamana Skała

Łamana Skała

Read the rest of this entry

Reklamy

Nie polataliśmy (Kasprowy, Świnica, Zawrat i Psia Trawka:))


W połowie sierpnia w końcu zaczęło się lato więc pełni entuzjazmu udajemy się w kochane Tatry. Trasę wymyśliła Ewa, jak się później okazało taką samą jak KwaQ niestety ani jemu ani nam nie udało się dojść do celu. Plan był prosty: wjeżdżamy jak typowi turole kolejką na Kasprowy wszak w dalszym ciągu w jego żlebach mógł się czaić groźny śnieg i stamtąd idziemy przez Świnię i Orlą Perć do Piątki na noc. W kolejce do kolejki jesteśmy blisko godzinę przed startem pierwszego wagonika, a i tak się nie załapujemy, więc górną stację osiągamy lekko po 7 i pomijając porywy wiatru to jest naprawdę pięknie. Idziemy, a raczej uciekamy na Bestię przed rodzinami z dziećmi i fanami młodych kozic. Po 20 minutach chmury przysłaniają już tylko Świnicę i gdzieś nad Zachodnimi tworzą się jakieś pojedyncze ciemne kołtuny, rokowania są dobre.

Świnica wyłania się z chmur

Read the rest of this entry

Kontemplacja, czyli byle jakie łażenie (Kasprowy Wierch)


Dzień przed eskapadą pojawiła mi się możliwość wyjazdu w Tatry, szybka ocena warunków pogodowych i widzę, że to ostatni dzień w najbliższym czasie gdzie zza chmur wychodzi słońce.
Rano oczywiście tradycji stało się zadość i nie ważne czy wstanę o piątej, czwartej, jadę z kimś czy sam i tak na PKS zdążę na styk. Tym razem kierowce łapałem już przy wyjeździe z dworca.
Ostatnie godziny na lekką drzemkę, dojeżdżam do Naprawy.
Wysiadam w Zakopcu i uświadamiam sobie, że jest to jedyne miejsce gdzie lokalna komunikacja kursuje częściej w soboty i święta niż w dni powszednie. Jako, że mamy piątek, bus do Kuźnic odjechał kilka minut przede mną to na następny musiałbym czekać ponad pół godziny. Zamiast tego dokupuję dodatkowego energy drinka na drogę, jakiś baton i szybkim tempem ruszam w stronę Kuźnic. Czas od Zakopanego do kolejki na Kasprowy wyszedł mi trochę ponad 30 minut.


Read the rest of this entry

Bestia nas wezwała


W pisaniu relacji górskich mam zerowe doświadczenie wiec proszę o wyrozumiałość 🙂

3:40, wolne od pracy, a mimo to jakaś nieokreślona moc każe mi wstać z łóżka. Plan na dzisiaj był prosty, pijemy piweczko, walimy Kościelca i w schronie żegnamy rok 2009, góry jednak skorygowały nasze plany… Po kolei. A gwoli ścisłości to koleją i to jakąś starą udajemy się do Krakowa skąd znana już trasa do Zakopanego. Tym razem kierowca okazał się cwany (pewnie poznał Kiełbasę) i powiedział żeby się pospieszyć więc nasz el profesore wrzuca swój plecak do schowka, wsiada do autokaru i ruszamy w podróż. Nie wyjechaliśmy poza obręb dworca i zauważył, że bateryjki zostały w plecaku. Grymas na twarzy, dzień zapowiada się kiepsko, teraz ja się rewanżuję i wyciągam Okocimia którego od razu nie otwieram. Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: