Archiwa blogu

Drzazga wyjęta z oka


To się nazywa aktywna sobota. Przed południem Ewa startowała w biegu po Tenczynku, a ja biegałem za Norbertem, po południu zmiana i z Grześkiem wspinamy się trochę w Chochołowych Skałach, a Ewa łapie kamienie od Norberta. Dzwonie do kumpla czy nie idzie się wspinać, ale zrobił sobie dobrą trasę na rowerze, próbujemy wyciągnąć następnego, ale kobiety mają chyba większą moc przyciągania niż skały.

Jak to przejść?

Jak to przejść?

Read the rest of this entry

Wiosenna Droga Krzyżowa


Pogoda dzisiaj była taka, że nie miałbym nic przeciwko temu żeby wyłożyć się na cały dzień pod jakąś skałą z zimnym piwem pod ręką i patrzeć jak inni się męczą. Niestety, zaczęła się wiosna i znowu trzeba łoić.

Loża VIP pod skałą

Loża VIP pod skałą

Read the rest of this entry

Najpierw Droga Krzyżowa, a później koniec abstynencji.


W czwartek kiedy większość osób pociła się jeszcze w pracy, mnie z wysokim rangą użytkownikiem pewnego błyskotliwo-szyderczego forum, oraz żoną i dzieckiem udało się wyskoczyć w Chochołowe Skały.

Trzeba sprawdzić te nowe kapcie

Trzeba sprawdzić te nowe kapcie

Wspinaczka w moim wykonaniu to czysta rekreacja i zaczynam od Prawej Drogi Krzyżowej IV-. Namęczyłem się trochę, jedno miejsce z wysokim wystawieniem nogi na ubłocony stopień i prawie nie zjechałem. Nie wiem czy IV- to już moja górna granica czy nadal rozgrzewka, więc delikatnie podnoszę poprzeczkę do IV i robię Panelik. Od 3 ringa droga przebiega wspólnie z Kikutem, którego robiłem w zeszłym roku. Od górnej półki droga mi się nie podobała i nie podeszła mi, tym razem poszło już gładko i bez spiny… pomijając moją gafę, gdy wyszedłem trochę nad przelot, lewa ręka trzyma piękną klamę, a prawa szuka ekspresa przy uprzęży i nic nie znajduje:D Musiałem zejść z powrotem na półkę, przepiąć sobie ekspresy z lewej strony na prawą i dopiero napierać. Wpięcie do stanowiska, zjazd i koniec na dzisiaj. W planach mam jeszcze powtórzyć swoje RP na Drodze Wolnych Skojarzeń V-, ale na razie mam wakacje i ćwiczę bułę z nosidełkiem więc sobie daruję takie hardziory… Do następnej wizyty.

Na koniec dzięki za fajny wspin dla Majora który mógł mnie przyasekurować kiedy się wspinałem i  gratulacje dla żony za powrót na pionowe ściany po długiej abstynencji skalnej.

A w następnym wpisie wrócą Tatry.

Laura i Filon przed i po


30 kwietnia kiedy większość normalnych ludzi zaczynało już weekend majowy my mieliśmy czas jedynie do 15. Żeby się zrelaksować przed pracą wybraliśmy się w pobliskie Chochoły testować nowe buty. Rozczarowanie przyszło tak szybko jak ból – buty same niestety się nie wspinają…

Read the rest of this entry

Skała jeszcze zimna


Po ostatnich Tatrach zrobiłem sobie kilka dni restowych, dzisiaj jeszcze z objawami po przewianiu i przemrożeniu… a może to ta wczorajsza pizza i piwo? Wybraliśmy się w Chochołowe z nastawieniem na jakieś łatwe drogi, miało być czysto, z gracją, płynnie i w ogóle technika 10/10. Zanim dojechaliśmy to słońce schowało się już za skałę i zrobiliśmy jedną długą czwóreczkę, po czym spakowaliśmy się do domu:)

Nie da się robić dróg w poprawnym stylu jak traci się czucie w palcach, nazwa drogi adekwatna do czucia skały dzisiaj – Kikut

Zapraszamy na Baraszki


Dzisiaj otwarliśmy sezon wspinaczkowy 2014, na rozruch poszły drogi w Chochołowych:
Aniścianka V (przy ostatniej wpince za bardzo odbiłem w prawo)
Kobieta Bluszcz IV (jak dla mnie to V-, a nie IV)
Łatwiejszy filarek Piotra V, wcale nie taki łatwy (na dole trochę wyślizgane stopnie, nie puściło OS i dopiero przy ostatnim przejściu na wędkę zorientowałem się, że na górze jest przewinięcie omijające ten durny mini-okapik)
A na Koniec padły OS Baraszki IV+ (droga po klamkach, na pewno łatwiejsze od kobiety bluszcz)

W Chochołowe zawsze miałem nie po drodze, ale chyba będą tutaj częściej zaglądał, sporo fajnych, krótkich dróg, zwłaszcza na sprawdzenie swojego poziomu po sezonie zimowym.

Swoją drogą widać już ożywienie w Łysych:)

%d blogerów lubi to: