Archiwa blogu

Niżnie Rysy


Cisza nad Morskim Okiem

Cisza nad Morskim Okiem

Pogoda na piątek – jest. Urlop – jest.
Wyjechaliśmy przed 4 rano, ale na Palenicy i tak nie ominęła nas żadna opłata:)
Tym razem plan na góry mamy trochę inny niż zwykle, Ewa idzie z Norbertem, a ja solo i na szybko gdzie chcę.
Read the rest of this entry

Rewanż z Czarnym (Mięguszem)


Z Mięguszem Czarnym mieliśmy nie wyrównane porachunki za jesień więc jak ostatnie morony postanowiliśmy go odwiedzić w weekend. Pogoda fantastyczna od rana, o 5:40 wychodzimy z Palenicy i po opłaceniu wszystkich składek na biednych górali i misiocypy targamy do przodu. Postojów nie robimy i o 7:30 meldujemy się nad Czarnym Stawem pod Rysami.

Będzie lampa…

Read the rest of this entry

Wycof spod Przełęczy


Przez cały sezon pogoda nas nie rozpieszczała, więc zgrzeszylibyśmy nie korzystając ze słońca w tatrach na początku października. W niedzielę o 18, prosto z pracy jedziemy niezniszczalnym Bravo w stronę Łysej Polany. Samochód zostawiamy na parkingu, góral po wzmacnianej herbatce mówi, że będzie pilnował żeby żaden miś się do niego nie dobrał i spokojnym krokiem ruszamy asfaltem do schroniska w Roztoce. Spokojny krok, kończy się po kilku minutach gdy słyszymy jakieś ruchy w lesie i dzięki temu meldujemy się kwadrans przed zamknięciem kuchni w schronie. Jesteśmy trochę zdziwieni bo wszędzie plączą się licealiści. Skoro nie będzie snu to będzie ZTGM, zamawiamy do piwa naleśniki i grillowane oscypki z żurawiną, później jeszcze jakieś wino leci i reszta piw chyba zostaje nam na poniedziałek. Wstajemy w miarę lekko o 6, zbieramy się z łóżka, zostawiamy śpiwór na parterze i żwawym krokiem ruszamy w stronę Morskiego Oka.

Mięgusze, Cubryna i Mnich z drogi do MOKA

Read the rest of this entry

Rysy 2499 m n.p.m.


Z Krakowa wyjeżdżamy po czwartej rano i mocno zaspani udajemy się do Palenicy. Becalujemy za parking i szybko ruszamy w stronę schroniska żeby zdążyć przed inwazją turystów. W planach było śniadanie w Roztoce ponieważ jeszcze nigdy się tam nie stołowałem, dodatkową mobilizacją stał się deszcz i grad który dopadł nas na ostatnim kilometrze. Po jakiejś godzinie przejaśnia się, posileni zupą czosnkową i kiełbasą bierzemy się za nadrabianie czasu. W MOKU tłumy więc zaopatrujemy się tylko w czekoladę i następny postój robimy przy Czarnym Stawie pod Rysami. Pogoda z każdą chwilą się poprawia, turystów przybywa, widać już pierwsze szpilki w drodze na Rysy. Idzie się przyjemnie mimo korku który zaczął się już przed Bulą pod Rysami.

Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: