Archiwa blogu

Pierwsza wycieczka w 2019 roku – Chochołowska


I tyle. Nie było widoków, śniegu po… zależy kto ile ma wzrostu.

Ładniej już nie będzie

Read the rest of this entry

Reklamy

Jak pogoda nie pozwala realizować ambitnych celów, to zaczynamy kombinować


Panorama po wyjściu z lasu

Budzik 2:30, wszystko spakowane, śniadanie w lunch-boxie, kawa na ze stacji i rura w Tatry!

Read the rest of this entry

Temat Północnej Grani Wołowca uważam za zamknięty


Pomysł zrobienia Północnej Grani Wołowca wpadł mi do głowy na początku zeszłego roku i zaczęliśmy go realizować od początku roku z nastawieniem na przejście całości od Wołowca do Koryciańskich Czub. Jak się później okazało podzieliliśmy ją na trzy części, ale wszystkie przy super widokach!

Tutaj wspomnienie części pierwsza od Wołowca do Bobrowieckiej Przełęczy:

https://summitate.wordpress.com/2013/01/26/polnocna-gran-wolowca-czesc-bardziej-legalna/

 

Część druga czyli sam Bobrowiec i zamarzanie o wschodzie:

https://summitate.wordpress.com/2013/11/28/a-kto-nie-smierdzi-ten-nigdzie-nie-byl-bobrowiec/

 

I dzisiaj przyszedł czas na trzecią.

Małe Koryciska

Małe Koryciska

Read the rest of this entry

A, kto nie śmierdzi ten nigdzie nie był – Bobrowiec


Pewna pogoda zapowiadana na środę i decydujemy się prosto po pracy jechać na jakiś lajcik w Tatry. Prace skończyliśmy dopiero po północy więc na parkingu pod Siwą Polaną łapiemy przynajmniej godzinną drzemkę. Budzi nas samochód z kolejnymi ludźmi którzy zamiast spać wolą marznąć i łazić nocą po Tatrach. Krótka wymiana zdań, w planach mają Wołowca, ale pora taka, że wschód chcą witać na Grzesiu. Kwadrans po trzeciej wyruszamy, każdy swoim tempem, pada śnieg z deszczem, księżyc nie daje dużo światła, ale wyraźnie widać gwiazdy co zwiastuje ładną pogodę. Dolina Chochołowska w końcu urzekła nas swoim urokiem, zwłaszcza jak zgasiliśmy czołówki i patrzyliśmy w gwiazdy. Pierwsza część wycieczki mija powiedzmy w niezłym tempie, zwalniamy w momencie gdy wchodzimy po pas w śnieg schodząc przy szlaku w stronę Kaplicy na Chochołowskiej. Faktycznie KAPLICA i nie chodzi o budynek. Odbijamy od razu w stronę wylotu Jasiorów Żlebu (czy jak to się odmienia) i powoli zaczynamy podejście.

Read the rest of this entry

Stary Robot w cieniu tragedii


Wolny dzień postanawiamy wykorzystać na wizytę w Tatrach, prognozy są różne więc odpuszczamy wysokie i wybieramy Starorobociański Wierch. Byłoby sporo śmiechu i niezłe zaskoczenie gdybyśmy jednak zostali przy poprzednim planie wejścia na Szpiglas bo jak się okazało niektórzy sprawdzali ile Kiełbasy zaprosił Szpiglas na wczasy:)

Kuzyn Wentyla potrącił Ewe

Kuzyn Wentyla potrącił Ewe

Read the rest of this entry

Północna Grań Wołowca – część bardziej legalna


wschód słońca pod Rakoniem

wschód słońca pod Rakoniem

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: