Archiwa blogu

Drzazga wyjęta z oka


To się nazywa aktywna sobota. Przed południem Ewa startowała w biegu po Tenczynku, a ja biegałem za Norbertem, po południu zmiana i z Grześkiem wspinamy się trochę w Chochołowych Skałach, a Ewa łapie kamienie od Norberta. Dzwonie do kumpla czy nie idzie się wspinać, ale zrobił sobie dobrą trasę na rowerze, próbujemy wyciągnąć następnego, ale kobiety mają chyba większą moc przyciągania niż skały.

Jak to przejść?

Jak to przejść?

Read the rest of this entry

Laura i Filon przed i po


30 kwietnia kiedy większość normalnych ludzi zaczynało już weekend majowy my mieliśmy czas jedynie do 15. Żeby się zrelaksować przed pracą wybraliśmy się w pobliskie Chochoły testować nowe buty. Rozczarowanie przyszło tak szybko jak ból – buty same niestety się nie wspinają…

Read the rest of this entry

Skała jeszcze zimna


Po ostatnich Tatrach zrobiłem sobie kilka dni restowych, dzisiaj jeszcze z objawami po przewianiu i przemrożeniu… a może to ta wczorajsza pizza i piwo? Wybraliśmy się w Chochołowe z nastawieniem na jakieś łatwe drogi, miało być czysto, z gracją, płynnie i w ogóle technika 10/10. Zanim dojechaliśmy to słońce schowało się już za skałę i zrobiliśmy jedną długą czwóreczkę, po czym spakowaliśmy się do domu:)

Nie da się robić dróg w poprawnym stylu jak traci się czucie w palcach, nazwa drogi adekwatna do czucia skały dzisiaj – Kikut

%d blogerów lubi to: