Archiwa blogu

Kozi Wierch


Październik funduje nam pogodę o jakiej każdy górski zboczeniec marzy więc musieliśmy to wykorzystać. Siostra chce zabrać się z nami więc szukamy celu który nie będzie wymagający technicznie, a widoki powinny zapaść na długo w pamięci. Pada na Kozi Wierch od strony DPSP.

Wyjazd po 4 więc łapiemy się jeszcze na pokaz wschodzącego słońca w drodze do Palenicy. Butle z tlenem naładowane – można iść!

Jedna z piękniejszych dolin tatrzańskich

Read the rest of this entry

Jak na złość była piękna pogoda:)


W końcu przyszedł magiczny pierwszy dzień urlopu i z moją drugą połówką wybrałem się na 8 dni w ukochane tatry. Bez pośpiechu za to z tłumami fanów Małysza w PKSie udajemy się do Zakopanego i z porządnie wypchanymi plecakami dalej w stronę Piątki. Nie będę się za bardzo rozpisywał, powiem tylko, że w pierwszy dzień dotaszczyliśmy 20 żubrów i jakieś zbędne rzeczy do schronu. Poza nami przewijali się ludzie typu Dionizy z fankami Radia Maryja, dwaj Rzeszowianie którzy umilali sobie czterodniowe oczekiwanie na raki żołądkową gorzką, stado francuzów i jakiś Warszawiak ze Szczawnicy;)

Pierwszego dnia przy zamieci śnieżnej próbujemy wejść na Krzyżne, ale błądzimy i idziemy jakimś żlebem pod Buczynowe Turnie… wycof.

Biało dosyć

Read the rest of this entry

Ładowanie baterii – trójkowa “Piątka”


Mogliśmy jechać na Mazury

Mogliśmy jechać na Mazury

Mój 34 i 35 dzień w górach w tym roku. Po ciężkiej pracy wyruszamy w Tatry z nastawieniem przecierania szlaków i ew. wyjściem na coś charakternego przy pięknej pogodzie. Dzień zaczyna się od tego, że rano odbieramy czekan od Mańka przez co prawie spóźnia się do pracy. Im bliżej Palenicy B. tym widoki są piękniejsze. Zatrzymujemy się w okolicach Karczmy Widokowej i cykamy. Jest pięknie, klimat jak z bajki, najpierw jakiejś przyjemnej, później jak się okazało ze złą Królową Lodu. Zjeżdżamy serpentynami do Palenicy po drodze uskuteczniając Tatry Drift na białej drodze. O 11:15 ruszamy z parkingu i wolnym tempem przedzieramy się przez śnieg. Idzie się dobrze, wiatru nie ma, słońce przyjemnie grzeje, puch lekki, dzień wcześniej ktoś szedł do Piątki więc wiemy przynajmniej gdzie szlak mniej więcej biegnie.

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: