Archiwa blogu

Cały dzień w błocie i słońce na powrocie


Kapuściany lajtowy wyjazd z typu tych „bez budzika”. Zwlekamy się z łóżka, kiedy Norbert zaczyna nam już wkładać palce do oczu i krzyczeć DZIEŃ! Jemy śniadanie, pijemy kawę, po czym dopiero zaczynamy się pakować. W planach mamy Królewską Górę i Luboń Wielki. Za oknami sporo chmur, ale jeszcze nie pada. Zaczęło padać dopiero jak wyszliśmy z domu, jednak w myśl zasada, że „każda pogoda w góry jest dobra, tylko trzeba się odpowiednio ubrać” nie przejmujemy się tym tym i w trasie dobudzamy się kolejną kawą.

Idziesz w góry?

Read the rest of this entry

Reklamy
%d blogerów lubi to: