Archiwa blogu

Zagraliśmy Sławkowi na Nosie


Na Sławka wybraliśmy się dosyć późno bo dopiero po 10 byliśmy w Smokowcach, pogoda zapowiadała się super i pozostał tylko problem z parkingiem. Słowacy się wycwanili i niezależnie od miejsca liczą sobie 5,60 ojro za dzień. Jak mus to mus, parkujemy przy kolejce na Hrebeniok i piechotą między uschniętymi i połamanymi drzewami zasuwamy do góry. Pogoda nas nakręca ale idzie się jakoś ciężko. Za skrzyżowaniem szlaków widzimy świerze ślady łap misiocypa i zastanawiamy się czy będzie miał ochotę na jakieś kabanosy ale jedyne spotkanie na szlaku to stado kozic które nic sobie z nas nie robi.

Ewa i nasz przewodnik

Read the rest of this entry

Reklamy
%d blogerów lubi to: