Archiwa blogu

Lackowa


Korzystając z ładnej pogody i kilku godzin wolnego postanawiam z puchatym zaatakować Lackową. Wyjeżdżamy jego Madzią z samego rana w stronę Mochnaczki, wujek wykrzyknik mówi, że najważniejszy jest styl więc przed opuszczeniem granic administracyjnych Krakowa robię drugie piwko. Korek w okolicach Nowego Sącza to korzystam z okazji i w klapkach wybiegam z samochodu, przebiegam drogę do sklepu, uzupełniam zapasy i łapię puchatego kilkadziesiąt metrów dalej… dalej w korku.

Luboń Wielki i inwersja termiczna

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: