Archiwa blogu

Kalahari V+ i cztery inne drogi, czyli dobry dzień w skałach


Korzystając z pięknej pogody przyłączyłem się do tłumów szturmujących skały. Uderzyliśmy w Łyse, na rozgrzewke padło Ozory Mylą IV+, później Lewy Ozór IV, ale to bardziej dlatego, że chciałem sprawdzić w czym miałem problem rok temu na tej drodze i stwierdzam, że jest po prostu głupia 😀
Po Ozorach przyszedł czas na Buszmena z małpą za IV+, bardzo fajne mimo wyślizganych miejscami stopni i buszu na górze. Później tak niepewnie ale puściło Kalahari V+ (w sumie raz obciążyłem linę więc OSa nie ma, ale i tak jestem bardzo zadowolony) fajna droga, przeplatane trudności (największe na początku) i chwyty po łokcie. Na dowidzenia zrobiłem na wędkę Kanadyjski ból kostki za V i pomijając pierwsze 3 metry to trzeba trochę udziwniać, żeby cyfra była zasłużona… a może to złudzenie wędki?

Alkohol szkodzi zdrowiu


W sobotę miało być piwo, w niedzielę wspinanie, skończyło się na SORze o drugiej w nocy. Kufel (pusty) pęknął mi w ręce i przeciąłem sobie kciuka do kości, więc zamiast się wspinać mam trochę czasu na uzupełnienie topo, dopisaniem kilku dróg które udało mi się zrobić w sierpniu. Formy i tak nie mam więc powyżej IV+ się nie wypuszczam… A miał być mocny sezon :F

Na przełomie lipca i sierpnia udało mi się zawitać w Łyse Skały gdzie najpierw zrobiłem OS „Rocznicę 11.11” za IV+, chyba z pięć ringów i na ostatnich metrach gniazdo os. Miałem odpuścić bo miejsce do długiego odpoczynku kiepskie ale wyczekałem moment mniejszego ruchu przy gnieździe i cichaczem na szybko przeszedłem na wprost przez gniazdo. Później korzystając z braku ludzi, bawiliśmy się w trawersy i chodzenie na tarcie nie robiąc żadnej konkretnej drogi.

05.08 przed pracą postanowiliśmy wyskoczyć na Łabajową gdzie siadło „Kursowe zacięcie” za IV i w moim odczuciu prostsze „Jęki Królika” IV+. Później był już tylko tydzień tyrania zwieńczony kontuzją w pierwszy dzień weekendu:)

Przy okazji, w ostatnich dniach na Łabajowej miał miejsce wypadek i zaleca się ostrożność, a najlepiej omijanie drogi „Krakowskie Kobiety” którą podobno robił poszkodowany i pozostałych mających wspólnie z nią pZ bo w górnej części jest gniazdo os!

Edit: I na Łabajowej już nie ma os:)

%d blogerów lubi to: