Archiwa blogu

Sankami na Szpil(ówkę)


16 stycznia K2 zostało wreszcie zdobyte zimą (jak podają internety, Nirmal Purja dokonał tego nawet bez wspomagania tlenem). Skoro skończył się wyścig na ostatni niezdobyty zimą ośmiotysięcznik to na spokojnie możemy coś zaplanować bliżej i bez zrywania się w środku nocy.

Śniegu jest na prawdę sporo

Śniegu jest na prawdę sporo

Read the rest of this entry

Warto wejść na Lubań


W tym roku nasz vystup z okazji święta niepodległości był grzeczny i spokojny. Na pewno nie działo się tyle co w Warszawie, ale widoki to jednak lepsze były u nas i zdecydowanie wolę taką formę świętowania. Z resztą chyba nie tylko my bo turystów z biało-czerwonymi flagami było więcej.

Tak, widoki były na prawdę mega! Beskid Sądecki, ledwo wystające Trzy Korony, Tatry i Mała Fatra która na zdjęciu się już nie zmieściła… a to tylko jedna strona wieży!

Tak, widoki były na prawdę mega! Beskid Sądecki, ledwo wystające Trzy Korony, Tatry i Mała Fatra która na zdjęciu się już nie zmieściła… a to tylko jedna strona wieży!

Read the rest of this entry

Bieganie i wędrowanie


Tym razem będzie kumulacja kilku akcji górskich, które zaczęły się już tydzień temu (przynajmniej dla Ewy).

Na dobry początek Ewa korzysta z urlopu wbiegając na Babią Górę podczas gradobicia.

Kilka dni później, w czwartek przebiega 20 km z Żabnicy przez hale Redykalną, Lipowską, Rysiankę i dalej niebieskim trawersując masyw Pilska. Dla odmiany tym razem był zaduch przed burzą. Kiedy Ewa się męczy na podbiegach błotnych szlakach, ja miałem ochotę wyrównać porachunki z Łoskiem.

Bieganie przy takich widokach jest lepsze niż między blokami po mieście

Bieganie przy takich widokach jest lepsze niż między blokami po mieście

Read the rest of this entry

Niżnie Rysy


Cisza nad Morskim Okiem

Cisza nad Morskim Okiem

Pogoda na piątek – jest. Urlop – jest.
Wyjechaliśmy przed 4 rano, ale na Palenicy i tak nie ominęła nas żadna opłata:)
Tym razem plan na góry mamy trochę inny niż zwykle, Ewa idzie z Norbertem, a ja solo i na szybko gdzie chcę.
Read the rest of this entry

„Widok na 100 szczytów i przełęczy”*


Z Rusinowej Polany na powrocie

Z Rusinowej Polany na powrocie

Tym razem klasyka. Góry się zaczynają tam gdzie kończy się szeroka droga i schody, czyli dzisiaj niewiele ich było za to widoki przednie. Miało padać, dlatego w ramach buntu (albo braku przytomności rano) nie zabrałem nic przeciwdeszczowego. Ustalamy z Ewą, że budzik na 3:30, więc… spokojnie po północy można iść spać (przecież jak już zaczęliśmy oglądać film to można wytrzymać do końca). Read the rest of this entry

My świętowaliśmy na Mincolu


Do północy oglądałem jak Szpila naparza się z Wachem, a 5 godzin później sam się naparzałem z budzikiem. Rodzice oczywiście ledwo mogli się zwlec z łóżka, ale dziecko jak usłyszy hasło „w góry” od razu wstaje i mówi „jadę”. Kto go tak wychował?:)

W roli głównej Wielki Chocz, zdjęcie z przełęczy pod Mincolem

Read the rest of this entry

<span>%d</span> blogerów lubi to: