Archiwa blogu

Północna Grań Wołowca – część bardziej legalna


wschód słońca pod Rakoniem

wschód słońca pod Rakoniem

Read the rest of this entry

Co autor miał na myśli? (Rakoń)


Czyli interpretacja pogody pod kątem wyjazdu. Ciśnienie na zrobienie czegokolwiek ogromne, do tego stopnia, że wmówiliśmy sobie, że jak wg prognoz ma być niebo mocno zachmurzone to przecież nie będzie całe zachmurzone, jak ma przelotnie padać to może nie popada wcale, a wiatr wiejący z prędkością 60 km/h to na pewno jakieś sporadyczne porywy, no i śniegu przecież też nie będzie. W takim razie skoro zapowiadała się taka piękna pogoda to postanowiliśmy po całym dniu pracy wstać o 3:30 i jechać na Słowacje zrobić jakąś konkretną wyrype.
Resztą relacji niech będą zdjęcia.

Tak było na dole

Read the rest of this entry

Zagraliśmy Sławkowi na Nosie


Na Sławka wybraliśmy się dosyć późno bo dopiero po 10 byliśmy w Smokowcach, pogoda zapowiadała się super i pozostał tylko problem z parkingiem. Słowacy się wycwanili i niezależnie od miejsca liczą sobie 5,60 ojro za dzień. Jak mus to mus, parkujemy przy kolejce na Hrebeniok i piechotą między uschniętymi i połamanymi drzewami zasuwamy do góry. Pogoda nas nakręca ale idzie się jakoś ciężko. Za skrzyżowaniem szlaków widzimy świerze ślady łap misiocypa i zastanawiamy się czy będzie miał ochotę na jakieś kabanosy ale jedyne spotkanie na szlaku to stado kozic które nic sobie z nas nie robi.

Ewa i nasz przewodnik

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: