Archiwa blogu

Gdyby nie te chmury to by były góry


Pogoda w końcu taka jak powinna być, więc wybieramy się w Gorce – wiadomo, dużo polan, piękne widoki i te sprawy. Zdjęć narobiliśmy tyle, że ciężko coś wybrać, ale spróbuję.

To zdjęcie mógłbym ulokować w dowolnym miejscu na mapie, więc dopiszę tylko, że stamtąd przyszliśmy

Read the rest of this entry

Na Walentkowym cmentarza nie ma, ale plusów też dużo


Ewcia i nawisy

Ewcia i nawisy

Wyjazd poprzedzony burzliwą dyskusją, cel niby oczywisty bo mieliśmy kończyć Liptowskie Mury i przy okazji zaliczyć Walentkowy Wierch. Różnica polegała na tym, że Ewa upierała się na trawersie poniżej Świnicy, ja wolałem podejście przez DPSP i od Gładkiej Przełęczy. Koniec, końców stanęło na moim i przed 7 ruszamy z parkingu. Idziemy szybkim tempem, a temperatura i brak słońca na początku poganiają nas jeszcze bardziej. Przy wyjściu z lasu widzimy, że optymistyczne prognozy się sprawdzają i na niebie pokazują się tylko jakieś pojedyncze chmury. W Piątce jemy śniadanie w towrzystwie rewelacyjnych widoków za oknem, oprócz nas tylko kilka osób i obsługa – za to uwielbiam schroniska górskie zimą!

Read the rest of this entry

Wielkanoc na Wielkim Szu-szu


Raz nóżka w lewo szu, raz nóżka w prawo szu… Śniegu nawaliło, na Babiej trójka lawinowa no to klasycznie szukamy gdzie w Beskidzie Śląskim można znaleźć chmielowe bateryjki. Pada na Wielki Soszów, cały czas sypie śniegiem, a panoramy z wierzchołka i tak powalającej nie ma więc nie będzie szkoda. Idziemy niebieskim szlakiem z Jawornika, śniegu miejscami do kolan, przed samym szczytem zaczyna się totalna zamieć śnieżna i nic nie widać. Zanim zabraliśmy się do schodzenia, otwarli nartostrade co spowodowało wysyp narciarzy! Zbiegam manewrując między nimi żeby chamy nie były pierwsze w schronie bo piwa może braknąć!

Schronisko "Pod Soszowem"

Schronisko „Pod Soszowem”

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: