Archiwa blogu

Gerlach – historia prawdziwa (wycof)


Miał być Gerlach, Ewa chciała zacząć swoją przygodę z WKT, na Rysach była na niższym wierzchołku więc się nie liczą;) Żeby zrobić start z przytupem wybraliśmy Gerlach, na wszelki wypadek najłatwiejszą drogą. Wyjeżdżamy w środku nocy tak, że wschód słońca łapie nas nad Batyżowieckim Stawem, wspaniale prezentuje się Kończysta i Kowadło które doskonale widać z dołu. Robimy sobie krótką przerwę, wydaje nam się, że na szlaku będą pustki bo w końcu środek tygodnia, a prognozy były niepewne, ruszamy… tyle, że zamiast ścieżką od stawu to kombinujemy po głazach przy zachodniej ścianie Gerlachu (może trochę szybciej, ale na pewno mniej wygodnie). Dochodzimy do Batyżowieckiej Próby, szpeimy się. Ponieważ pierwszy raz zabraliśmy ze sobą linę w Tatry to postanawiamy jej poużywać i popróbować zakładania asekuracji i stonowisk… no bo przecież nikt nas nie goni. Pokonujemy Batyżowiecką Próbę, pchamy się dalej bawiąc się jak przystało na kursantów bez instruktora z dolną i górną asekuracją, zakładanie punktów stanowiskowych itp. Idzie się super, pogoda idealna, czujemy, że jest to jeden z tych dni kiedy ma się moc i nie ważne, że spaliśmy 2 godziny i męczące podejście po ciemku dało w dupę, czujemy, że Gerlach to jest pikuś!

Kowadło na Kończystej

Read the rest of this entry

Szwędanie się po Słowackich Tatrach Wysokich


Pojechaliśmy z nastawieniem na wejście na coś wielkiego, Kieżmarski, Łomnicy, Wielki Kościół… Ogólne rozbicie tego dnia i palące słońce jednak doprowadziło do tego, że pozwiedzaliśmy schrony na Słowacji, wypiliśmy sporo piwa i pobawiliśmy się na baldach w Dolinie Małej Zimnej Wody.

Łomnica o wschodzie

Read the rest of this entry

Rysy 2499 m n.p.m.


Z Krakowa wyjeżdżamy po czwartej rano i mocno zaspani udajemy się do Palenicy. Becalujemy za parking i szybko ruszamy w stronę schroniska żeby zdążyć przed inwazją turystów. W planach było śniadanie w Roztoce ponieważ jeszcze nigdy się tam nie stołowałem, dodatkową mobilizacją stał się deszcz i grad który dopadł nas na ostatnim kilometrze. Po jakiejś godzinie przejaśnia się, posileni zupą czosnkową i kiełbasą bierzemy się za nadrabianie czasu. W MOKU tłumy więc zaopatrujemy się tylko w czekoladę i następny postój robimy przy Czarnym Stawie pod Rysami. Pogoda z każdą chwilą się poprawia, turystów przybywa, widać już pierwsze szpilki w drodze na Rysy. Idzie się przyjemnie mimo korku który zaczął się już przed Bulą pod Rysami.

Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko

Read the rest of this entry

Daj kamienia! Ganek ,Rumanowy


Relacja autorstwa Mańka: 3:30 dzwoni budzik – “Good Morning “, jaki Morning jak jeszcze ciemno? Aaaa to kierownik wymyślił tak wczesny wyjazd, no cóż Marek ma zawsze racje to trzeba wstać i się ogarnąć. 4:20 ruszamy Zakopianką na południe,zaczyna wstawać słońce, tym razem zero napojów po drodze, cel zbyt poważny. Jak zwykle skład ten sam(Siwy,Kiełbasa i ja) + Kefir, tak tak Kefirek dzisiaj zostanie rozdziewiczony . Droga mija szybko, niebawem parkujemy na parkingu przed Szczyrbskim Jeziorem.Chowamy w potoku zapasy, by były zimne na powrót i śmigamy asfaltem w górę. Niestety, nikt nie chce iść na łatwizne i mój pomysł skrótem zostaje olany . Szybko dochodzimy do schronu, przebieramy obuwie i za mostkiem skręcamy w lewo.

Kamienie, złomiska, rumowiska. To wszystko co pamiętam

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: