Archiwa blogu

Nie nadajemy się na stonkę


W planach było Morskie Oko, ale wystarczyło nam zobaczyć korek na parking, korek do bram parku i już nam wystarczyło tego tatrzańskiego klasyku.

Mglisty poranek

Mglisty poranek

Read the rest of this entry

Reklamy

A na zakończenie urlopu – Skrzyczne zimą


Najlepszym przyjacielem człowieka jest pies, a najlepiej bernardyn bo ma beczułkę z rumem:)

Najlepszym przyjacielem człowieka jest pies, a najlepiej bernardyn bo ma beczułkę z rumem:)

Ostatni dzień przeznaczony na szwędanie się po okolicy okazał się najlepszy widokowo. Po śniadaniu, wymeldowaliśmy się z pokoju, spojrzeliśmy z parkingu na Czupel który teraz był ośnieżony i wyłaniał się z chmur. Skoro taki pagórek może ładnie wyglądać, a dzień zapowiada się ładny to może Skrzyczne. Też KGP, pełna panorama z wierzchołka, schron fajny, zimą mnie tam nie było, a Ewie zawsze nie po drodze. Miało być na totalnym lajcie i tempo faktycznie takie było bo po tygodniowym odpoczynku już siły nie mieliśmy na skracanie czasów.

Read the rest of this entry

Mały urlop beskidzki, cz.3 – Czupel zimą i spełnione marzenie


Podczas tego kilkudniowego urlopu mieliśmy już wiosnę na Koziej Górze, jesień na Żarze to teraz pora na zimę i zimowe zdobywanie Czupla:) Góra o której na pewno nie jeden marzy, szczyt legenda, krótkie podejście pod piękną litą skałę, fantastyczne widoki dookoła…, a nie, przepraszam, to nie ten szczyt.

Zima nas zaskoczyła

Zima nas zaskoczyła

Read the rest of this entry

Mały urlop beskidzki, cz.2 – Kościelec jako zarośnięty parch, oraz kontra dla radzieckich naukowców


Dzień drugi łaziorowania (co nie znaczy urlopu) zaczynamy jeszcze zanim normalni ludzie wstaną na śniadanie i ruszamy szerokim łukiem na górę na którą po prostu wypada wejść – Górę Żar.

To są prawdziwe trudności na drodze

To są prawdziwe trudności na drodze

Read the rest of this entry

Prognoza nie nastraja optymistycznie, nad Tatrami chmury…


wschód słońca nad Tatrami obserwowany z Głodówki

wschód słońca nad Tatrami obserwowany z Głodówki

Pakój zabukowany od kilku miesięcy, urlop wyznaczony na początku roku, pogoda barowa, więc nie mieliśmy już zbyt dużego pola manewru.

11.09 zameldowaliśmy się w Bukowinie i resztę dnia przeznaczamy na luzowanie się.

Read the rest of this entry

ZTGM i PRĄĆ BORKOWSKIEGO


Na weekend majowy pogoda płata figla i zamiast odwiedzać Słowację postanawiamy zrobić rodzinny wypad w Beskid Wyspowy. Dawno, dawno temu wejściem na Luboń Wielki i zejście Percią Borkowskiego zacząłem swoją przygodę z ZTGM, widoków wtedy nie było, jedyne co widzieliśmy to Yeti w lesie. Tym razem liczyłem na jakieś przejaśnienia żeby w końcu zobaczyć cokolwiek z Perci Borkowskiego… ni chuya, nic z tego nie będzie! Wszędzie mglisto ale postanawiamy poczekać na okno pogodowe przed wejściem do lasu. Tak czekamy jedno piwo, drugie piwo i nic. Idziemy dalej, przynajmniej jest sucho. Trasa fajna, moim zdaniem ciekawsza niż Perć Akademików, szkoda, że krótka. Po drodze robimy pięć wyciągów i znajdujemy dwie jaskinie, jedną właściwie znałem, a druga jest kawałek dalej, wejście wąską szczeliną ok dwóch metrów w dół i taka norka pod skałą.

Niezłe kwiatki z tą pogodą...

Niezłe kwiatki z tą pogodą…

Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: